Dlaczego lubimy czytać smutne książki? - książki autorzy - Wydawnictwo Psychoskok
Kategorie produktów
Wydawnictwo PSYCHOSKOKWydawnictwo PsychoskokAktualnościDlaczego lubimy czytać smutne książki?

Dlaczego lubimy czytać smutne książki?

29 kwietnia 2021 / Agnieszka
Co rozumiemy przez określenie „smutne książki”? Czy można mieć na myśli książki, które kończą się nihilistyczną rozpaczą i pozostawiają poczucie bezsilności w obliczu zła? Czy raczej melodramatyczne książki, które bezlitośnie szarpią nasze emocje i przedstawiają jedną tragedię po drugie? Czy raczej mamy na myśli książki, które nie upiększają egzystencji, ale raczej wciągają w realia życia? A może te, które nie boją się ukazać prawdziwego cierpienia i tego, jak na nie reagują bohaterowie. Albo takie, które traktują o śmierci i radykalnym poświęceniu.

Dlaczego warto czytać smutne książki?

 

Wiele osób wymieniłoby powody, dla których warto ich unikać. Można by argumentować, że życie jest wystarczająco trudne i nie potrzebujemy opowieści, które sprawią, że poczujemy się jeszcze gorzej. Co więcej, dlaczego mielibyśmy chcieć, czytać smutne książki i z tego powodu być przytłoczeni wiedzą o trudach świata? Po co zabijać w sobie radość? Wreszcie, lubimy, aby książki były zabawne i relaksujące, więc po co otwierać się na te, które sprawią, że po​​czujemy się nieswojo. Które zmuszą nas do radzenia sobie z bólem, który zepchnęliśmy gdzieś na dalszy plan?

Otóż, jest kilka powodów dla których warto czytać smutne książki

 

PO PIERWSZE, smutne książki prowadzą nas przez trudności i cierpienie w opowieściach, zanim będziemy musieli przejść przez nie w prawdziwym życiu. Dają nam emocjonalną praktykę na przyszłość. Co powiesz na książki z motywem śmierci? ➡➡➡ https://www.psychoskok.pl/aktualnosci/ksiazki-z-motywem-smierci/ czy warto czytać taką literaturę?

 

Bez pamięci” trudne sytuacje dwojga ludzi, których złamał ból

Jeden dzień zmienił wszystko w życiu Fallina. W wypadku stracił żonę i córkę, a tak naprawdę stracił wszystko nawet samego siebie.

„Falin po stracie dwóch osób, które były jego życiem wpadł w trans. Trans, który trwał latami. Jego oczy nie mówiły nic. Wyglądało to tak, jakby był zlodowaciałym, niedostępnym potworem. Chociaż nigdy nie zostawił nikogo w potrzebie. Pomagał anonimowo. Nigdy się nie przyznawał do tego, że krzywda innych nie jest mu obojętna. Bardzo dużo osób i znajomych niestety nie potrafiło z nim rozmawiać. Każdy chciał go pocieszać, ale on tego nie potrzebował. Jedynie garstka bliskich mu osób zaakceptowała to, w kogo się zamienił po tej tragedii.”

To przerażające jak jedna chwila potrafi wszystko zmienić. W jednym momencie ktoś jest, a potem go nie ma. Ta myśl naprawdę napawa lękiem i bolesną świadomością o przemijaniu. Wypadki jak ten zdarzają się codziennie, codziennie ktoś kogoś traci i to naprawdę straszne… Taki ból zmienia ludzi. Każdy ma jakiś swój sposób na radzenie sobie z trudnościami, nie ma co oceniać ani krytykować, gdy wszyscy w życiu robimy to samo: próbujemy przetrwać.

Ona również znajduje się w trudnej sytuacji. Fallin znajdują ja na poboczu drogi nieprzytomna i ratuje, lecz kobieta nie ma pojęcia kim jest. Nic nie pamięta. Fallin postanawia zaopiekować się Oliwią. To poczucie obowiązku, zrozumienie, współczucie, a może coś innego? Oboje mają traumy z przeszłości, z którymi muszą sobie poradzić. Ból, strata i cierpienie potrafią na długo siedzieć w człowieku i nie odpuszczać. Choć podobno czas leczy rany… Oliwia nie ma łatwo, nie znając samej siebie i swojej przeszłości ciężko jest ruszyć na przód. A gdy wspomnienia wracają wszystko tylko bardzo się komplikuje. Okazuje się, że nazywa się Daria i ma męża. Jak w takiej sytuacji poradzić sobie z uczuciem do Fallina? Ciekawa książka o dwójce ludzi którzy przeszli przez okropne, trudne sytuację, których złamał ból, a jednak się nie poddali.

Czytaj dalej

Blizny” to opowieść o wspaniałej miłości i ogromnym smutku po jej utracie. To opowieść o złudnej nadziei, że to, co odeszło, może jakimś cudem powrócić, ale i o tym, że można kochać pomimo śmierci ukochanej. Miłość, która miewa różne oblicza, niestety nie jest wieczna. W najgorszym wypadku zakochane serca może rozdzielić śmierć. Wówczas trzeba zrozumieć, że mimo braku ukochanej, warto żyć, bo wtedy żyje też i pamięć o tej, która odeszła.

Czytaj dalej

Autor wspomniał, że w jego książkach zawsze obecny jest motyw śmierci. Ale czy śmierć to koniec wszystkiego?

„Śmierć, którą we wcześniejszych moich książkach nazywam czasem z arabska Mal’akh, jest w każdej z moich powieści. Najczęściej, aż do „Blizn”, na drugim planie nieco w tle, ale jest. (…) Ciągłe z tą śmiercią się potykam, ciągle trudno mi zaakceptować, że ona jest i nic tego nie zmieni. Swoistym katalizatorem, który sprawił, że napisałem „Blizny”, był październik ubiegłego roku, kiedy to przedwcześnie odszedł Janek, jedyny mój przyjaciel. Nie chciałem, by „Blizny” były opowieścią o śmierci przyjaciela. Nie byłbym w stanie, jeszcze nie jestem, napisać takiej powieści. Dlatego pojawia się Krzysztof i Natalia, ale poczucie buntu, niezgody na czyjeś odejście, uczucie pustki… to takie same uczucia”. – Krzysztof Piotr Łabenda

 

PO DRUGIE, smutne książki mogą być dla nas dobre, gdyż pomagają nam rozwinąć empatię i współczucie dla innych.

Każdy z nas doświadcza smutków. Planujemy swą przyszłość, a mimo tego nie jesteśmy w stanie jej przewidzieć. Los bywa nieubłagany, dlatego może zmienić wszystko. Gdy nadejdzie czas trudnych przeżyć i bolesnych doświadczeń, będziemy mieć jedynie dwa wyjścia. Walczyć z nowym lub pokochać „Inny wariant życia. Gdy wydaje się, że nie ma już szans na odmianę i wszystko dobiegło końca, zawsze można dostrzec kolejny początek…

Zdradę można wybaczyć. Najprościej jest się obrazić, skreślić kogoś, odejść, nie przebaczyć. Wtedy dopiero byłoby źle. I smutno. I samotnie. Uznała, że przebaczenie to piękna cecha w relacjach międzyludzkich. Przebaczenie to reforma życia. Coś kończy by zacząć coś.

Poznajemy jak wielka jest moc płynąca z łaski przebaczenia. Jak w prawdziwym życiu, będziemy emocjonować się aktualnymi momentami, by już po chwili popaść w konsternację. Czekają nas piękne, lecz również szokujące i wzruszające do łez momenty.

Czytaj dalej

PO TRZECIE, smutne książki mogą pomóc nam uporać się z problemem zła. Radykalne cierpienie świata jest jednym z głównych powodów, dla których ludzie rezygnują z wiary w Boga. Jak dobry Bóg mógłby pozwolić na takie cierpienie? Smutne książki stawiają to radykalne cierpienie na pierwszym planie i zmuszają nas do pytania, jak pogodzić je z suwerennością kochającego Boga.

Na szczególną uwagę zasługuje tutaj książka Fiodora Dostojewskiego – „Bracia Karamazow, która otwiera oczy na to, jak zły może stać się świat, zmusza czytelnika do realistycznego zmagania się z tym złem, a następnie wskazuje na miłość Boga i potrzebę wiary. Powieść koncentruje się na psychologicznych pobudkach kierujących bohaterami. Roztrząsa odwieczne dylematy ludzkości, takie jak choćby istnienie wolnej woli, Boga, zła, miłości i ateizmu. Dostojewski po mistrzowsku penetruje najmroczniejsze zakamarki duszy ludzkiej i targające człowiekiem namiętności.

Czytaj dalej

Chociażbym nawet utracił wiarę w życie, choćbym się zawiódł na ukochanej kobiecie i stracił wszelkie złudzenia co do praw rządzących światem, choćbym doszedł do przekonania, że nie ład i harmonia, a przeklęty jakiś bezładny, piekielny chaos rządzi przebiegiem zdarzeń, to, mimo to chcę żyć i raz przywarłszy ustami do brzegów pucharu, nie oderwę się od niego, aż dopóki nie wychylę wszystkiego do dna, choćby spaść miały na mnie wszystkie nieszczęścia i rozczarowania tego świata.

PO CZWARTE, smutne książki uświadamiają nam społeczną niesprawiedliwość i specyficzne zło na świecie, abyśmy mogli z nim walczyć.

Nieco informacji na ten temat przekazała Kamila Podgórna we wstępie (Nie)podobni, przyznając, że podjęła temat „nietolerancji w czasach współczesnych, związany z wrogością wobec innych narodów oraz osób mających odmienną orientację seksualną”. To jednak nie wszystko, bo taka perspektywa mogłaby sugerować np. jakieś dziennikarskie śledztwo czy publicystykę zarówno ze strony obozu poprawności politycznej, jak i ze strony przeciwnej – zarażonej fanatyzmem i nietolerancją. Dość powiedzieć, że historia oglądana jest od środka i opowiedziana przez głównego bohatera – kilkanaście lat życia złożonego ze/zbudowanego z dwudziestu pięciu kawałków (rozdziałów) opartych na skomplikowanych relacji: matka – ojciec, matka – syn, ojczym – syn, przybrany ojciec – przybrany syn…

Czytaj dalej

Przesłanie autorki, kończące książkę: „Warto pamiętać, że ludzie, choć pozornie tacy sami, są niepodobni do siebie”, po którym postawiła ostatnią kropkę, brzmi jak początek manifestu tolerancyjnego i choć może wydać się banalnie oczywiste, powinno być obecne stale w życiu publicznym (zwłaszcza) i prywatnym i co jakiś czas przypominane, odświeżane w dowolnej postaci, odpowiedniej do „znaków czasu” i „ducha dziejów”.

 

PO PIĄTE, jeśli przeżywamy cierpienie, smutne książki są oczyszczające i pomagają nam wierzyć, że nie jesteśmy sami w cierpieniu i bólu, który przeżywamy.

Kiedy wiosna nie nadchodzi” to powieść obyczajowa o życiu z całym jego bagażem – radość życia przeplata się ze smutkiem, rozliczenie się z przeszłością z planami na przyszłość, wspomnienia z tajemnicami rodzinnymi… Wiosna, jako pora roku, ma bardzo bogatą symbolikę, ale przede wszystkim jest symbolem rodzącego się życia i wolności. Zima symbolizuje śmierć. Patrząc z tej perspektywy na bohaterkę powieści „Kiedy wiosna nie nadchodzi” Anny Wysockiej-Kalkowskiej, możemy powiedzieć, że poznajemy ją w środku egzystencjalnej zimy. Julia została porzucona przez męża, śmierć zabrała jej rodziców. Gdyby nie przyjaciółka Weronika, byłaby zupełnie sama. To właśnie Weronika namawia Julię do rozwodu i rozpoczęcia nowego życia. Poszukiwania nowej miłości. Julia przestaje jednak wierzyć w to, że po tych wszystkich doświadczeniach coś takiego może się jej przytrafić.

Ból to sprawdzian z człowieczeństwa. Kiedy coś lub kogoś tracimy, strasznie cierpimy, ale któregoś dnia znowu zaświeci dla nas słońce… a my dopiero wtedy zaczynamy dostrzegać jego promienie.

Czytaj dalej

A co z Pismem Świętym? Niemal cała Biblia jest przepełniona smutkiem. Chrystus jest mężem boleści. Pismo Święte mówi nam, abyśmy płakali z tymi, którzy płaczą. Co więcej, Paweł pisze, że cierpienie nie rodzi rozpaczy, ale daje nadzieję.

To tylko kilka z wielu powodów, dla których smutne książki mogą mieć tak wielką moc w naszym życiu. A jakie są inne powody, dla których chętniej sięgacie po smutne książki?