Kategorie produktów
Wydawnictwo PSYCHOSKOKWydawnictwo PsychoskokPoradnikiPsychologiczneTrzeba długo iść, żeby dojść do siebie
trzeba-dlugo-isc-zeby-doj

29,90  23,90 

Trzeba długo iść, żeby dojść do siebie

Poruszającej powieść psychologiczna, na łamach której autorka szczerze opowiada o swej walce z zaburzeniami osobowości typu borderline, zaburzeniami odżywiania i schizofrenią.

Retrospekcja pozwoliła autorce uchwycić najważniejsze  momenty, na przestrzeni 12 lat. Zyskamy możliwość, by obserwować skomplikowane stany emocjonalne i dyskomfort psychofizyczny z jakim przyszło mierzyć się Anabelle. Należy podkreślić, że bohaterowie, których przyjdzie nam poznać mają swe odpowiedniki w prawdziwym świecie. Autorka osobiście poznała każdą z opisanych osób. Autentyczne są także wszystkie opisane zdarzenia.

Pomimo wielu przeciwności Annabelle Copenhay zdołała uporać się z chorobami, dzięki czemu może dzielić się z czytelnikami swymi doświadczeniami i „receptą” na zdrowie. Dzięki autobiograficznej lekturze zrozumiemy, że zgodnie z tytułem, bez względu na wszystko możemy dojść do siebie, pod warunkiem, że zdołamy wytrwać w długiej i trudnej drodze.

Obecnie autorka pomimo nawracających stanów chorobowych studiuje psychologię i nie tracąc wiary w wartość życia pragnie wspierać innych ludzi.

 

Ilość stron

162

ISBN

978-83-7900-781-3

Oprawa

miękka

Rok wydania

2017

  • 5 out of 5

    „Trzeba długo iść, żeby dojść do siebie” to książka napisana przez młodą kobietę, Annabelle Copenhay, która wygrała nierówną walkę z bardzo trudnym i podstępnym przeciwnikiem, jakim jest bulimia i anoreksja. Poprzez książkę chce zwrócić uwagę, jak zdradzieckie i niebezpieczne potrafią być te choroby.
    Zaburzenia odżywiania to wyjątkowo trudny i dla wielu osób bolesny temat. Koniecznie trzeba jednak o nim mówić, aby rozwiać wątpliwości i udzielić odpowiedzi na pytania trudne i bolesne. Niech to będzie przestroga dla tych, stojących na skraju, aby w porę mogli się cofnąć i pomoc dla tych, którzy tkwią w chorobie i nie wiedzą, jak z nią walczyć.
    Autorka zabiera nas w swoistą podróż poprzez swoje życie, w którym musiała stoczyć walkę z zaburzeniami odżywiania. Przeżywamy razem z nią wzloty i upadki, towarzyszymy jej w domu jak i w szpitalu, obserwujemy jak toczy walkę z chorobą i z samą sobą. Podjęcie decyzji o leczeniu w specjalistycznym ośrodku wiele ja kosztowało, wiele musiało się wydarzyć, aby w końcu się na to zdecydowała.
    Historia przepełniona prawdziwymi przeżyciami, wzbudzająca w czytelniku różnorakie emocje ukazuje chorobę z perspektywy osoby, która z nią walczy.
    Siłę tej książki stanowi dramatyczne świadectwo autorki, która zawalczyła o siebie i wygrała walkę z chorobą.

  • 5 out of 5

    „Trzeba długo iść, żeby dojść do siebie” to jedna z tych powieści, która potrafi w lekki sposób opowiedzieć o problemie, który jest bardzo poważny.
    Zaburzenia odżywiania to w obecnych czasach bardzo poważny problem społeczny. Na bulimię czy anoreksję zapadają szczególnie młode kobiety, które pragną za wszelką cenę wpasować się w najnowsze trendy i obecnie istniejący kanon piękna. Szczególnie media promują wyjątkowo szczupłą sylwetkę i zachwycają się chudymi modelkami czy aktorkami. Chęć bycia piękną i szczupłą prowadzi zazwyczaj do podjęcia decyzji o diecie. To pierwszy krok, aby wpaść w sidła tej trudnej choroby.
    Bohaterka książki, szesnastoletnia Dorota, dziewczyna z tak zwanego „dobrego domu” po powrocie z wakacji podejmuje decyzję o odchudzaniu… I tu zaczyna się historia, która ma być przestrogą dla kobiet walczących z zaburzeniami odżywiania i swoistym poradnikiem dla bliskich im osób.
    Oparta na prawdziwej historii młodej kobiety, która zawalczyła o siebie, swoje życie i zdrowie – tryumfując, udowadnia, że mając silną wolę i wsparcie, można wiele osiągnąć.

  • 5 out of 5

    Przeczytałam i jestem mimo wszystko poruszona.

    Wszystkim, którzy będą chcieli krytykować te pozycje przypominam, że autorka, czyli Annabelle Copenhay musiała zmierzyć się z zaburzeniami osobowości typu borderline, zaburzeniami odżywiania i schizofrenią.

    Tej pozycji nie napisała poczytna pisarka, ale debiutująca, chora osoba, która chciała opowiedzieć całemu światu, ze daje rade, i zrobi wszystko, by dalej iść na przód.

    Nikomu nie wolno życzyć podobnego losu i nikogo nie mamy prawa oceniać, ale autorce należy się szacunek za odwagę, bo wiele osób, które zmagają się z podobnymi problemami w książce znajdzie wsparcie.

    Zresztą Annabelle Copenhay, chciała pokazać innym, także chorym, że bez względu na wszystko można. Więc nie podcinajmy jej skrzydeł, bo jestem pewna, ze wielu chorych zrozumie sens tej książki.

    Dla wielu zdrowych, niestety będzie on nieczytelny, ale cóż taki szczęśliwy los zdrowych, którzy mogą widzieć problem w banalnej literówce …

  • 4 out of 5

    „Kiedy już przeanalizowałam całą siebie, zrozumiałam, dlaczego zachorowałam, narodziła się we mnie wyrozumiałość do samej siebie i drugiego człowieka.”

    To trzecia tego typu książka, z którą miałam okazję się zapoznać. Pierwszą była „Na krawędzi widelca. Spowiedź bulimiczki” Natalii Krzesłowskiej. Wstrząsająca i prawdziwa aż do bólu relacja z życia młodej dziewczyny, która rozsypała swą psychikę, jak przerwane koraliki. To nad wyraz szczere wyznanie zwarte w tej niewielkich rozmiarów książce, może wywoływać w czytelniku spore emocje. Od współczucia po chęć potrząśnięcia główną bohaterką, by obudziła się z letargu i poważniej zaczęła podchodzić do życia.

    Najbardziej zaskoczyła mnie już na samym początku książki scena, kiedy to ojciec wymierza córce razy za to, że jest za gruba. Czy tak zachowuje się przykładny, kochający rodzic? No właśnie. Zanim Dorota zachorowała na bulimię, niejednokrotnie była świadkiem przemocy. Zaczęło się od jej brata. Zdenerwowany ojciec, matka odwracająca od tych scen głowę w drugą stronę i oziębłość obojga pomieszana z dwulicowością. Dorota wychowywała się w domu, w którym niczego nie brakowało. Wręcz przeciwnie. Rodzicom powodziło się dobrze, a ona i brat mieli wszystko, czego tylko mogli zapragnąć:

    „Ludzie zawsze mnie za taką mieli – za bezproblemową, że co ja mogę wiedzieć na przykład o życiu, bo jestem z takiej, a nie innej rodziny i niczego mi nie brakuje. A jednak dziecko z takiej rodziny też może mieć swoje problemy, jednak większość obcych ludzi tego nie rozumiało i nie rozumie, tak samo zresztą, jak niektórzy z rodziny. Wszystko, co robiłam było uważane za kaprys – „księżniczka ma za dobrze”.

    Jak to się dzieje, że właśnie dzieci z takich rodzin, często nowobogackich, zwracają swoją uwagę poprzez chorobę, nad którą w pewnym momencie nie potrafią zapanować? Współczułam Dorocie, nie ulega wątpliwościom, że przeszła koszmar sama ze sobą. Duży wpływ na jej chorobę miała po prostu psychika. Czytając, momentami łapałam się za głowę szczerością jej wyznań. To coś na rodzaj pamiętnika, ale bardzo chaotycznego, nieposkładanego w jakiś szczególny harmonijny sposób.

    „Coraz częściej i intensywniej odczuwałam swoją beznadziejność. Uważałam się za beznadziejną, głupią szmatę, która nie umie poradzić sobie sama ze sobą. Z dnia na dzień miałam coraz gorsze zdanie na swój temat. Wszędzie gdzie poszłam czułam się najgorszą osobą, czułam się inna, czułam, że odstaję od reszty.”

    Dziewczyna opisuje swój pobyt w szpitalu, swoje przeżycia związane z osobami, które tam już były, odchodziły, potem na ich miejsce przychodziły inne. Życie prawie jak w kalejdoskopie. Dosyć ciekawe są opisy spotkania na swej drodze Ivo, który okazał się świadkiem Jehowy. Jego polemiczne rozważania o Bogu, które tak naprawdę stały się motorem napędzającym dla Doroty, która również w owym czasie otworzyła się na wiarę, nie tę Iva, ale tak ogólnie, na Boga. Wreszcie przyszedł dzień, w którym jasno i precyzyjnie określono jej chorobę. To nie tylko bulimia i anoreksja, ale w połączeniu z syndromem borderline – zaburzeniem osobowości. Organizm wykończony wymiotami, wymieciony z podstawowych minerałów nie radził sobie ze sobą, w konsekwencji obciążając psychikę, dokonując spustoszeń i będąc źródłem takich a nie innych zachowań dziewczyny. To bez wątpienia trudny dla niej samej czas, ale też czas wielu prób i usilnej walki o siebie, zdrowie, życie.

    Walka Doroty o samą siebie trwa nieustannie, codziennie. I myślę, że jeszcze się nie zakończyła. Książka zaś stanowi ciekawe źródło opisu choroby, ale też stanowi swoisty rodzaj spowiedzi, żebyśmy my, osoby postronne mieli przynajmniej odrobinę wyobrażenia o tych chorobach. Co do merytorycznej strony samego tekstu, uważam, że jest bardzo chaotyczny, szczególnie zbliżając się do końca książki, ale zabrakło w nim chyba podstawowej korekty, bo roi się od błędów i niedociągnięć stylistycznych, językowych, szyku zdań.
    http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/08/trzeba-dugo-isc-zeby-dojsc-do-siebie.html

  • 4 out of 5

    O tym jak długo trzeba iść, żeby dojść do siebie najlepiej wie Annabelle Copenhay. Kobieta, która po latach zmagań postanowiła opisać trudy życia z zaburzeniem osobowości borderline przeplatanym z zaburzeniami odżywiania.Pisanie autobiografii, gdy ma się taki bagaż negatywnych doświadczeń za sobą nie było dla niej łatwym doświadczeniem. Jednocześnie być może uświadomienie sobie swojego problemu i spojrzenie na niego z nieco innej perspektywy w jakimś stopniu sprawdziło się jako element jej terapii.

    ” Poczucie pustki, które odczuwałam, wynikało z tłumienia w sobie emocji – zamknięcia się na przeżywanie ich.Jednak czasami byłam spragniona uczuć, chciałam coś poczuć, więc robiłam sobie krzywdę”.

    Zaburzenia osobowości już same w sobie wzbudzają w innych niepokój. Z chęcią sięgamy więc po podobne publikacje chcąc zebrać jak największą wiedzę na dany temat i móc nieco „oswoić” się z chorobą dotykającą innych osób. W tej historii poruszane są dwa główne problemy autorki i to właśnie postęp tych przypadłości opisuje ona krok po kroku biorąc pod uwagę ostatnie 12 lat ze swojego życia. Bardzo często znajdziemy też odniesienia do wydarzeń z przeszłości, a dokładnie dzieciństwa dziewczyny, które według niej mocno rzutowało na powstanie i rozwój zaburzeń. Razem z bratem wychowywani byli przez nieco apodyktycznych rodziców ” na stanowiskach”, którzy ze względu na swoją pozycję w społeczeństwie zwyczajnie do dopuszczali do siebie myśli o tym, że to ich dziecko mógłby spotkać jakiś niechciany problem. Stawiane wymagania spowodowały zmniejszenie poczucia własnej wartości i ostatecznie wprowadziły młodą Annabelle w kompleksy. Chcąc im sprostać początkowo dziewczyna skupiła się na obniżeniu swojej wagi. Droga, którą obrała okazała się być zgubną w skutkach. Przez lata zmagała się z jej wahaniami.Każdą porażkę zajadała, by później rosnące wyrzuty sumienia zmuszały ją do wymiotów. Kolejno w jej życiu zaczynają pojawiać się nastroje depresyjne, które z czasem przeradzają się w nienawiść do samej siebie. Dochodzi nawet do tego, że autorka podejmuje próbę samobójczą, ale i ta sprawa zamiatana jest przez jej rodziców pod dywan. Jedynie dzięki częstym rozmowom z przyjacielem powoli zaczyna do niej samej docierać skala problemu jaki jej dotknął.Po kolejnym załamaniu trafia na leczenie do szpitala, a tam na nowo przeżywa wzloty i upadki. Osobowość borderline jaką u niej zdiagnozowano nazywana jest powszechnie osobowością z pogranicza, ponieważ balansuje pomiędzy zachowaniami schizofrenicznymi a nerwicami.Mówi się, że osoby z ta przypadłością są ” „stabilnie niestabilne”, co oznacza że ich niestabilność emocjonalna jest charakterystycznym i stałym elementem.

  • 4 out of 5

    Dlaczego więc warto sięgnąć po tę książkę?
    Bo to nadal problem, który dotyka sporą część społeczeństwa, która chce się wpisać w obowiązujące i akceptowane kanony piękna.
    Może więc warto podrzucić ten tytuł córce, która nagle przesadnie zaczęła liczyć wszystkie kalorie?
    Ale jest to też, tak naprawdę, powieść o każdym z nas. Każdy, bez wyjątku dokonał kiedyś złego wyboru. Najważniejsze jest jednak to, aby najpierw odnaleźć tę właściwą drogę, a potem podążać nią krok po kroku ku… sobie!

    Dzisiaj wiem jedno, jeśli się bardzo chce,
    bardzo wierzy w to,
    że można być zdrowym, wówczas jest to możliwe.
    Wiara, prawdziwa, szczera wiara czyni cuda.

    Chcę być z Wami absolutnie szczera, więc zdradzę Wam, że w ogólnym rozrachunku oceniam tę książkę tak pół na pół.
    Przesłanie jest ważne ; szacunek dla autorki za odwagę i decyzję o podzieleniu się swoją historią.

  • 5 out of 5

    Poruszająca i szczera powieść psychologiczna. Jest to autobiografia zdrowia psychicznego Annabelle Copenhay. Przede wszystkim należy pogratulować autorce takiego otwarcia, zdecydowała się ona uzewnętrznić, co nigdy nie jest łatwe, tym bardziej przy problemach, z którymi musiała się zmierzyć. Jest to opowieść o życiu osoby z zaburzeniami osobowości typu borderline. Wiele artykułów, lekarzy, specjalistów określa to zaburzenie jako wyrok. Kiedy dodatkowo dochodzi do tego schizofrenia i zaburzenia odżywiania, naprawdę trudno jest pozytywnie patrzeć w przyszłość. Dzięki lekturze jesteśmy w stanie poznać emocje, myśli jakie nawiedzały Annbelle Copenhay w tych lepszych, ale i tych najgorszych momentach. Książka jest niezwykle cenną pomocą dla osób z podobnymi zaburzeniami, pokazuje ona, że zawsze jest nadzieja na lepsze jutro, nawet gdy teoretycznie nie ma na to szans.

Dodaj opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *