Kategorie produktów
Wydawnictwo PSYCHOSKOKWydawnictwo PsychoskokPowieściKryminalnePułapka
20170605_Pułapka_front (1)
Pobierz fragment: PDF EPUB MOBI

45,00  36,00 

wersja ebook dostępna na portalu ebooki123.pl

Złoto, biżuteria, brylanty, dzieła sztuki i inne drogocenne przedmioty, które mają znajdować się w „szczelinie jeleniogórskiej” wabią wielu, ale poszukiwania skarbu niosą ze sobą ryzyko. Bracia Czarnowscy, Maks i Patryk, wraz z żonami, Edytą i Dorotą, zamierzają podjąć wyzwanie. Doświadczenie jakie Czarnowscy zdobyli dzięki hobbystycznej eksploracji, może okazać się bezcenne.

Nie minie moment, a Czarnowscy zdobędą informacje, że „szczelina” znajduje się w starej sztolni kobaltu w Górach Izerskich. Wizja rychłego wzbogacenia zdaje się coraz bardziej realna, ale na poszukiwania wyrusza również Justus Schwarz, obywatel RFN, wraz z polskim wspólnikiem, Marianem Boryczko. Swoją obecność w trakcie poszukiwań zamierza zaznaczyć także Jacek Sulima, dziennikarz miesięcznika zajmującego się tropieniem tajemnic i zagadek z czasów II wojny światowej.

Poszukiwacze niesieni nadzieją na odnalezienie skarbu wyruszą w Góry Izerskie. Nikt nie przewidział jednak, że zostaną zmuszeni, by mierzyć się z ekstremalnymi warunkami pogodowymi. Niesprzyjająca aura zdaje się jednak niczym wobec faktu, że przyjdzie im poznać  nietypowych mieszkańców Gór Izerskich, o których istnieniu nie mieli pojęcia. Kiedy się już dowiedzą, będzie za późno i niektórym przyjdzie zapłacić wysoką cenę.

 

Pełna zaskakujących zwrotów akcji powieść przygodowa z elementami grozy. Wraz z bohaterami wyruszymy na poszukiwania „szczeliny jeleniogórskiej” – schowka z czasów II wojny światowej, w którym ponoć Niemcy ukryli drogocenne skarby.

 

 

Waga 500 g
Autor

Jolanta Maria Kaleta

Format

140×200

Ilość stron

520

Oprawa

miękka ze skrzydełkami

Rok wydania

2017

ISBN

978-83-8119-086-2

  • 5 out of 5

    Jolanta Maria Kaleta łącząc ze sobą przygodę, grozę, sensację i historię, zaprasza do świata pełnych niebezpieczeństw Gór Izerskich, w których pasja przeradzająca się w chorą fascynację, buduje klimat pełen napięcia. Nie sądziłam, że literackie rozwiązywanie zagadek z przeszłości może być aż tak wciągające i przy tym niebezpieczne. Ta książka to prawdziwa pułapka emocji, które musicie poczuć.

    Jest czas szukania i czas tracenia.

    Jolanta Maria Kaleta to wrocławska pisarka, z wykształcenia historyk i politolog, znana głównie z powieści sensacyjnych, których akcja dzieje się we Wrocławiu lub na Dolnym Śląsku. Jej książki nawiązują do nieodkrytych tajemnic naszej historii. Autorka pracowała we wrocławskich muzeach, oraz uczyła w szkołach średnich historii i wiedzy o społeczeństwie. Jest miłośniczką górskich, pieszych i rowerowych wędrówek oraz kocha zwierzęta.

    Czasy współczesne, okolice świąt Bożego Narodzenia. Dwie pary, czyli bracia Czarnowscy ze swoimi żonami, przyjeżdżają na Dolny Śląsk, do Gór Izerskich, by odnaleźć legendarną „Szczelinę Jeleniogórską” skrywającą skarby ukryte przez Niemców. W tym samym czasie w górach pojawia się także dziennikarz Jacek Sulima oraz Justus Schwarz – obywatel RFN wraz ze swoim wspólnikiem, Marianem Boryczko. Bohaterowie nie spodziewają się, że wpadną w zastawioną na nich pułapkę.

    Jolanta Maria Kaleta po raz kolejny nie zawiodła moich czytelniczych oczekiwań, bowiem swoją najnowszą książką zaserwowała mi pełen wachlarz emocji oraz niezwykłą przygodę, jaką była możliwość eksplorowania Gór Izerskich wraz z bohaterami. Fabuła „Pułapki” została utrzymana w podobnej konwencji, co poprzednie książki autorki, czyli w obszarze tropienia tajemnic ukrytych na Dolnym Śląsku i jestem z tego stanu rzeczy niezwykle zadowolona. Zupełną nowością jest natomiast dla mnie fakt, iż akcja książki dzieje się w roku 2011, a nie w czasach PRL-u, do czego autorka zdążyła już przyzwyczaić czytelników swojej twórczości.

    Wrocławska pisarka w najnowszej powieści, z wyczuwalną nutą fantazji, dotyka tematu osławionej, mitycznej „Szczeliny Jeleniogórskiej”, której istnienia do tej pory nie udowodniono. Miejsca, w którym podobno Niemcy ukryli zrabowane podczas wojny, biżuterię oraz dzieła sztuki. Otóż dwie ekipy eksploratorów próbują odnaleźć tę szczelinę, nie wiedząc o tym, że los zgotował dla nich nie lada pułapkę. Myślę, że dla wielu czytelników wątek ten stanowić będzie doskonały wstęp do dalszego zgłębiania tego niezwykle intrygującego tematu.

    Jestem zaszczycona możliwością przeczytania tej książki na długo przed jej premierą. Jestem także zaszczycona możliwością napisania do niej rekomendacji na okładkę. Powieść tę przeczytałam z niesłabnącą ciekawością w jeden wieczór, także z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że każda, kolejna książka Jolanty Marii Kalety to gwarancja wysokiego poziomu literackiego, warsztatowego i merytorycznego. Koniecznie przeczytajcie „Pułapkę”.

    recenzja pochodzi z bloga subiektywnieoksiazkach.pl

  • 5 out of 5

    Kolejna niesamowita powieść z wątkiem przygodowym i kryminalnym, autorstwa Jolanty Marii Kalety. Bracia Czarnowscy, Justus Schwarz, oraz Jacek Sulima, zabierają nas na poszukiwania skarbu, który prawdopodobnie został ukryty w mitycznej „Szczelinie jeleniogórskiej”. Nieustanna akcja, niesamowite krajobrazy, a do tego tajemniczość Gór Izerskich, ta książka nie mogła być zła. Wszystko idealnie się ze sobą komponuje, a wrażenia potęgowane są bohaterstwem grupy poszukiwaczy, którzy zostają wystawieni na wyjątkowo niebezpieczną próbę. Pewność zarówno braci, Justusa, jak i Jacka, zostaje zaburzona przez okrutne warunki pogodowe, niespodziewane obroty wydarzeń. Kiedy już jesteśmy przekonani, że nic więcej nie może się wydarzyć, natura pokazuje swoją potęgę, w obronie skarbu wystawia „strażników”, którzy ze wszystkich sił starają się zrujnować plany grupy przemierzającej te tajemnicze tereny. Czy wszystko skończy się dobrze? Czy grupa poszukiwaczy przygód dostanie w swoje ręce złoto, diamenty i obrazy, ukryte przez Niemców? Czy cena, jaką przyjdzie im za to zapłacić, będzie zbyt wysoka? Odpowiedzi na te pytania znajdują się w najnowszej powieści, którą zdecydowanie warto przeczytać, zrelaksować się przy niej, zanurzyć w niesamowite przygody i poznać tajemnice Polski.

  • 5 out of 5

    Choć z twórczością Jolanty Marii Kalety spotykam się już od dobrych kilku lat, przyznam szczerze, że nie od samego początku stałem się jej wiernym fanem. Od pewnego czasu – bodajże od przeczytania „Złota Wrocławia” – stwierdziłem, że po każdą kolejną powieść autorki mogę sięgać bez żadnego zastanawiania, wiem bowiem, że moje oczekiwania nie zostaną zawiedzione. Swoimi ostatnimi powieściami „Testament templariusza” i „RIESE. Tam gdzie śmierć ma sowie oczy”, Kaleta jak najbardziej te oczekiwania spełniła. W trakcie ich lektury stwierdziłem, że zdecydowanie rozwinęła swój warsztat pod względem konstrukcji całej fabuły, a także budowania osobowości swoich bohaterów.

    Autorka, jako popularyzatorka Dolnego Śląska oraz tajemnic z nim związanych, oddając czytelnikowi swoją najnowszą produkcję, przenosi go w przepiękne Góry Izerskie, pośród których, wraz z bohaterami, odkrywał będzie kolejne niezgłębione sekrety tego wspaniałego regionu i poszukiwał ukrytych, legendarnych depozytów III Rzeszy. W powieści zatytułowanej „Pułapka”, pisarka zdecydowała się na wprowadzenie do fabuły elementów grozy, co moim zdaniem wyszło jak najbardziej korzystnie i dało pożądany efekt w gatunku powieści grozy, w którym Jolanta Maria Kaleta postawiła swoje pierwsze kroki. Należy oczywiście wyjaśnić, że nie jest to groza, jakiej oczekiwałby czytelnik po powieściach Stephena Kinga. Moim zdaniem to groza subtelna, podszyta nawet elementami humorystycznymi, co oczywiście w żaden sposób nie wpływa negatywnie na odbiór tekstu. Przeciwnie, pisarka skonstruowała „Pułapkę” w taki sposób, który zadowoli każdego z jej stałych odbiorach, zapewni także miłe chwile rozrywki czytelnikowi, który z jej twórczością zetknie się pierwszy raz. Zapewniam, że w powieści tej ławo znaleźć inspirację do odkrywania Dolnego Śląska, na terenie którego jest jeszcze tak wiele do odkrycia. „Pułapka” może stać się także iskierką, która zainicjuje pierwsze podróże po tym historycznym regionie. A może to Tobie, czytelniku, uda się odkryć legendarną Szczelinę jeleniogórską i zapewnić sobie doskonała przygodę oraz napisać dalszą część historii związanej z tajemnicami III Rzeszy i jej skarbami ukrytymi na tym terenie?

  • 5 out of 5

    Lektura „Pułapki” była już moim siódmym spotkaniem z twórczością Jolanty Marii Kalety. Akcja powieści rozgrywa się w grudniu 2011 r. w Górach Izerskich. Maks Czarnowski wraz bratem Patrykiem oraz żonami Edytą i Dorotą zamierzają spędzić święta Bożego Narodzenia w położonej na odludziu starej, drewnianej gajówce. Pozbawiona prądu i wszelkich wygód wiekowa chata nie przypada do gustu kobietom. Według Maksa ustronne miejsce stanowić będzie jednak doskonały punkt wypadowy. Tu nikt nie będzie im przeszkadzał w prowadzeniu poszukiwań owianej legendami tzw. szczeliny jeleniogórskiej. Trzeba bowiem wspomnieć, że całą czwórkę łączą nie tylko więzy rodzinne. Czarnowscy pasjonują się również poszukiwaniami skarbów ukrytych w schyłkowym okresie II wojny światowej na terenie Dolnego Śląska…

    Więcej na:
    http://www.zapomnianabiblioteka.pl/2017/10/puapka.html

  • 5 out of 5

    Jolanta Maria Kaleta zaskoczy wielu swoich wiernych czytelników, umieszczając akcję swojej najnowszej powieści zatytułowanej „Pułapka” całkiem współcześnie, bo w 2011 roku, a nie jak tradycyjnie, w PRL. Jednak z całą pewnością Czytelnicy nie będą zawiedzeni. Podobnie jak w swoich poprzednich książkach również i w tej najnowszej znajdziemy odwołanie do tajemnicy sięgającej korzeniami końca II wojny światowej. Na nowy trop wiodący do „szczeliny jeleniogórskiej”, mitycznego schowka zawierającego bajeczne bogactwa, wpadają bracia Czarnowscy, eksploratorzy-amatorzy. W to samo miejsce wyrusza polsko-niemiecka ekipa zawodowo trudniąca się poszukiwaniami. Informacja, że „szczelina” znajduje się w Górach Izerskich, dociera także do dziennikarza z miesięcznika „Tropiciel”. Zajmuje się on tropieniem tajemnic i rozwiązywaniem zagadek sprzed lat. Wszyscy mają tylko szczegółowe informacje na temat lokalizacji schowka. Jednak dotarcie do niego okaże się trudniejsze, niż przypuszczali. Góry Izerskie postawiły na straży swoich tajemnic niecodziennych „strażników skarbu”. Cena, jaką przyjdzie poszukiwaczom zapłacić za poznanie prawdy, okaże się bardzo wysoka.

  • 5 out of 5

    Książkę otwiera scena wprost niezwykła, wstrząsająca: stworzenie (zwane też dalej bestią, czupakabrą) charakteryzuje się sposobem myślenia istoty inteligentnej, człowieka. Co to jest? – pyta się czytelnik już na „dzień dobry” podczas lektury najnowszej książki Jolanty Marii Kalety.
    Chwilę potem pojawia się rodzina Czarnowskich, a wraz z nią problemy znane w wielu rodzinach na co dzień. Wypływa też temat tzw. szczeliny jeleniogórskiej, legendarnego (a może jak najbardziej prawdziwego?) miejsca ukrycia poniemieckich (może lepiej: zrabowanych przez nazistów) skarbów, związane z tymi poszukiwania, również poszukiwacze. W tym wątku nie może zatem zabraknąć dziennikarzy bardzo dociekliwych, dziś byśmy powiedzieli: dziennikarzy śledczych. Ażeby nie było zbyt prosto w poszukiwaniu rozwiązania zagadki, to komplikują jeszcze sprawę schowany diament „Gwiazda Jakucji” i szukająca go ruska mafia…
    Akcja książki przemieszcza się z szybkością czupakabry przez pięknie opisane tereny Dolnego Śląska. Jesteśmy we Wrocławiu, w Świeradowie-Zdroju, Lwówku Śląskim…
    Bohaterowie, szukając skarbu Grolmana, mkną przez Szwajcarię Lwówecką, Góry Izerskie, Polanę Izerską, Mokrą Przełęcz i przez Czarny Las, aby wspiąć się na Czarcie Skały i Wzgórze Buchholza. Atakowani przez czupakabrę znaczeni są przez nią śladami zawsze trzech pazurów…

    O bożym świecie można zapomnieć, oddając się lekturze „Pułapki” Jolanty Marii Kalety.

  • 5 out of 5

    Jest czas szukania i czas tracenia… (s. 120)
    Do tej pory nie znałam żadnej powieści Jolanty Marii Kalety, ale Pułapka to zmieniła. Mogłabym rzec, że wpadłam w pułapkę. Świąteczną pułapkę.
    „Te wzgórza kryją w sobie jakiś potencjał skarbowy, nie można wykluczyć…” – przemknęło mu przez myśl. (s. 180)
    Taka myśl o Wzgórzach Buchholza przemknęła Jackowi Sulimie, redaktorowi miesięcznika „Tropiciel”, które zajmuje się rozwiązywaniem tajemnic i zagadek z drugiej wojny światowej na Dolnym Śląsku. Dziennikarz został wysłany przez swego naczelnego w Góry Izerskie, aby zająć się tematem szczeliny jeleniogórskiej i wyjaśnić sprawę nieznanego zwierzęcia zostawiającego tropy, które zabija i kradnie zwierzęta domowe.
    Sprawdzimy coś za jeden. Ryś, pies czy czupakabra. (s. 324-325) Sulima
    Wielu okolicznych mieszkańców uważało, że to tajemnicza bestia rodem z Ameryki Południowej – czupakabra. Inni mówili o wielkim rysiu czy o zdziczałym psie. Sprawa nie jest łatwa. Lecz bardziej skomplikowana i mająca znacznie dłuższą hitorię, nie wspominając o ilości ofiar:
    Od lat ludzie gadali, że na Tłoczynie […] miał istnieć schowek z poniemieckimi skarbami. Ponoć jakaś szczelina czy cóś. Od czasu do czasu jacyś przyjeżdżają i szukają z tymi wykrywaczami metalu, czy jak to się tam nazywa. (s. 189)
    Ponoć w górach Niemcy tuż przed zakończeniem wojny ukryli wielkie skarby, które do tej pory nie zostały odnalezione, a przynajmniej nikt nie pochwalił się sukcesem. Nic dziwnego, że modnym zajęciem stała się eksploracja gór. Amatorami eksploracji są bracia Maks i Patryk Czarnowscy oraz ich żony. Do nielegalnych poszukiwań szczeliny przygotowują się od dłuższego czasu. Termin został wyznaczony przez Maksa na Boże Narodzenie. Na bazę wynajął starą gajówkę stojącą na Mokrej Przełęczy. O „bajecznych skarbach” w mitycznej szczelinie jeleniogórskiej dowiedział się także Niemiec Justus Schwarz, który na poszukiwania rusza ze wspólnikiem Marianem Boryczko.
    Rajski krajobraz wokoło, a w sercach piekło. (s. 309)

    Czarny Las i Czarcie Skały robią wrażenie na ludziach. I to skrajne. Krajobraz iście bajkowy – biel skrzącego się śniegu, strzeliste świerki stojące jeden przy drugim, wzgórza i hulający wiatr. A na niebie niezwykły spektakl – pięć planet ustawionych w szeregu promieniowało zimnym blaskiem. Były to: Merkury, Wenus, Mars, Saturn i Jowisz. Taka wielka koniunkcja zdarzała się rzadko. W trakcie jej trwania dochodziło do różnych niewyjaśnionych i dramatycznych zjawisk… Inne wrażenie Czarcich Skał to lęk, przerażenie, uciekanie, walka o przetrwanie, walka o życie.
    To przecież on wpędził ich w tę pułapkę. Świąteczną pułapkę. (s. 347-348)
    Tytułowa Pułapka to odludne miejsce, w którym znalazła się rodzina Czarnowskich. Ale w powieści czytelnik znajdzie jeszcze inne „pułapki” – te dosłowne i bardziej metaforyczne. Co dla człowieka może stać się pułapką? Co może w nią wpędzić? Czy da się z niej wyjść? Jeśli tak, to w jaki sposób? Warto się zastanowić w trakcie lektury, czy my sami nie tkwimy w jakiejś pułapce, choćby pułapce uczuć…
    „Czarny Las, psiakrew. Zachciało ci się tajemnic, to masz, durniu”. Poczuł na karku przykra gęsią skórkę. (s. 244)
    Tajemnice kusiły ludzi i będą kusić nadal. Ta powieść też kusi ukrytymi w niej tajemnicami, zagadkami czekającymi na rozwiązanie. Mnie skusiła, jednakże muszę przyznać, że na początku ciężko mi się czytało. Dogłębne poznanie rodziny Czarnowskich okazuje się słuszne w dalszej części powieści, lecz jest kilka dłużyzn, które nic nie wnoszą do akcji, tylko niepotrzebnie ją rozciągają. Dopiero „Część druga” wciągnęła mnie w wir wydarzeń, a przepadłam w dalszych dwóch częściach. Przygoda zimą, gdy temperatura spada do -20 stopni, to już nie jest zabawa, zwłaszcza gdy wkoło są dzikie zwierzęta, a w leśnym mroku czai się niebezpieczeństwo. W powietrzu czuć grozę, panuje dziwna, napięta atmosfera. A na dodatek ktoś strzela…
    Autorka napisała ciekawą powieść przygodową dla dorosłych z elementami grozy, sensacji i kryminału. Ciekawą fabułą przykuła uwagę czytelnika, zaserwowała mu różne emocje, ukazała inne oblicze świąt Bożego Narodzenia i ukoiła pięknymi, zimowymi krajobrazami, choć też pokazała groźne oblicze zimy, potęgę natury. W kilku momentach zaskoczyła mnie zwrotami akcji i rozwiązaniami poszczególnych wątków, lecz zakończenie… pozostawiła wyobraźni czytelnika. Zabrakło mi dosłownie 2-3 zdań do postawienia kropki nad i. Ot, taka pułapka dla wyobraźni czytelnika!
    Ostatnio kopanie jest w modzie. (s. 133)
    Wybierzcie się razem z Jolantą Marią Kaletą i jej bohaterami na poszukiwanie poniemieckich skarbów w Góry Izerskie. Przynajmniej literacko. Warto przeżyć taką przygodę, nie wychodząc z domu. Szczególnie wtedy, gdy zima i Boże Narodzenie za pasem…
    Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu:

  • 5 out of 5

    Chyba najwyższa pora zrobić jakieś zestawienie ulubionych autorów. Na pewno wśród nich znalazłaby się Joanna Maria Kaleta, która pisze naprawdę fenomenalnie, a Pułapką udowadnia potrafi porwać czytelnika w niezwykłą podróż.

    Bardzo często można spotkać wielu autorów zakochanych wręcz w różnych regionach. Joanna Maria Kaleta kocha Dolny Śląsk i jego tajemnice, co pokazała na stronach swojej najnowszej powieści. W Pułapce autorka zabiera nas w zimową podróż w Góry Izerskie.

    Edyta i Maks swoje szczęśliwe chwile w małżeństwie mają dawno za sobą, jednak oboje łączy miłość do gór i rozwiązywania zagadek. Dlatego Maks organizuje wyjazd świąteczny w Góry Izerskie, gdzie również zabiera swojego brata i szwagierkę. Cała czwórka pragnie odkryć szczelinę jeleniogórską, w której to podobno Niemcy mieli schować dzieła sztuki, kiedy w 1945 roku opuszczali tereny Polski. Na miejscu zastają starą leśniczówkę, w której brakuje wszystkiego: prądu, toalety, o zasięgu telefonii komórkowej nie wspominając. Edyta jest rozżalona na męża, że takie piekło im na Święta zorganizował. Jednocześnie w chatce leśnika dziwnym trafem zaczynają znikać niektóre przedmioty. Początkowo lokatorzy oskarżają siebie na wzajem, jednak szybko okazuje się, że otaczająca ich przyroda nie cieszy się z ich wizyty.

    Jednocześnie do Świeradowa dociera Jacek Sulima, dziennikarz czasopisma „Tropiciel”. W ostatnim czasie miały bowiem miejsce dziwne wydarzenia w okolicy, którym postanowił się bliżej przyjrzeć. Nieoczekiwanie natrafia na ślady prawdziwej bestii…

    Autorka w wyśmienity sposób prowadzi narrację swojej powieści, mieszając wątki i przerywając je w takim momencie, że zachęca czytelnika do dalszej lektury. To prawdziwa mistrzyni budowania napięcia. Sama Pułapka jest niezwykle ciekawą historią na zimowe wieczory. Po lekturze jestem pewna, że w wakacje rozważę wyjazd w Góry Izerskie, ponieważ jestem ich bardzo ciekawa.

  • 5 out of 5

    Czy książka Jolanty Marii Kalety wpisze się w świąteczne książki, skoro wszystko dzieje się w niedalekiej okolicy świąt? Oceńcie sami…

    Macie ochotę na wycieczkę do świata pełnych niebezpieczeństw , czyli Gór Izerskich, w których pasja przeradza się w chorą fascynację. Autorka buduje klimat pełen napięcia i emocji.
    Akcja powieści to okolice świąt Bożego Narodzenia, czasy współczesne – choć kilka lat wstecz.
    Dwie pary, czyli bracia Czarnowscy ze swoimi żonami, przyjeżdżają na Dolny Śląsk, do Gór Izerskich, by odnaleźć legendarną „Szczelinę Jeleniogórską” skrywającą skarby ukryte przez Niemców. W tym samym czasie w górach pojawia się także dziennikarz Jacek Sulima oraz Justus Schwarz – obywatel RFN wraz ze swoim wspólnikiem, Marianem Boryczko. Bohaterowie nie spodziewają się, że wpadną w zastawioną na nich pułapkę…

    Co czeka na poszukiwaczy przygód i skarbów? I co wspólnego z tym wszystkim na dziwne stworzenie, o którym czytamy na samym początku? Krwiożercza bestia, która… No właśnie, co robi?

    Autorka w subtelny sposób wciąga nas w świat Dolnego Śląska, powoli odsłania coraz to nowe karty. Snuje swoją mroczną historię tak, by co chwilę czytelnika zaskakiwać…

    Dziwne zjawiska pogodowe, natura i dziwne zwierzę – to wszystko i jeszcze więcej spotykają na swojej drodze nasi bohaterowie.
    Jesteście ciekawi?

    Myślę, że nie ma na co czekać, a nadchodzący czas świąt warto spędzić z książką – w końcu i tak zalegniemy pod kocem przejedzeni!

Dodaj opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *