Kategorie produktów
Wydawnictwo PSYCHOSKOKWydawnictwo PsychoskokThrillerNić Ariadny
Nić Ariadny

35,90 

Nić Ariadny

Kategoria:

Jak to jest, kiedy pewnego dnia budzisz się na szpitalnym łóżku i nie wiesz, kim jesteś? Nie pamiętasz nic, nawet swojego imienia? Wszystko dookoła ciebie jest obce i nieznane, nawet Twoja własna twarz. Nie wiesz, kim jesteś, ani gdzie mieszkasz, a wokół Ciebie zaczynają się dziać dziwne, tajemnicze i niebezpieczne rzeczy. Jak sobie poradzić z niepamięcią i brakiem własnej tożsamości? Na dodatek jesteś sam i sam musisz, krok po kroku, odkrywać, kim jesteś, bo nikt Cię nie szuka i nie wiesz, komu możesz zaufać …

Taki właśnie los spotyka młodą bohaterkę „Nici Ariadny”, która musi zmierzyć się ze swoją przeszłością, musi sama znaleźć odpowiedź na dręczące ją pytania i sama odnaleźć własną tożsamość. Tylko …, czy to, co o sobie odkryje, będzie na pewno dobre?

„Nić Ariadny” to niesamowicie wciągająca i trzymająca w napięciu książka, od której nie sposób się oderwać, dopóki nie dotrzemy do samego końca. Zaskakująca i trzymająca w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.Pasjonująca historia, lekki styl i barwne postacie – to wszystko sprawia, że książka niemal „czyta się sama”.

Patronat nad książką objęli: Halmanowa, Poligon domowy, Wielbicielka Książek, Recenzje Agi, Bookendorfina, Tomsochacki.com

 

Format

15.0×21.0 cm

Ilość stron

276

ISBN

978-83-7900-761-5

Oprawa

miękka

  • 5 z 5

    :

    „Nić Ariadny” Lidii Tasarz to powieść o poszukiwaniu swojej zagubionej gdzieś po drodze tożsamości, błądzeniu w licznych niedomówieniach. To powieść, w której bohaterka kroczy przez tajemnice i próbuje rozwikłać zagadkę swojej przeszłości, emanując przy tym kłębiącymi się emocjami. To powieść łącząca elementy dobrej sensacji, lekkiego kryminału, z detektywistycznym zacięciem. Kto szuka wrażeń, to powieść idealna dla niego.

  • 5 z 5

    :

    „… amnezja, która zabrała jej wszystko – całe dotychczasowe życie, tożsamość, wspomnienia, poczucie własnej wartości i pewność siebie.”

    Zajmująca przygoda czytelnicza, osadzona w sensacyjnym klimacie, wzbogacona elementami thrillera, a także wątkami psychologicznymi. Powieść zrobiła na mnie pozytywne wrażenie, zaangażowałam się w intrygująco skonstruowaną fabułę, z zainteresowaniem śledziłam losy głównej bohaterki. Podobała mi się szczegółowa i wnikliwa analiza osobowości kluczowej postaci, jej wyrazistość, a także ciekawe przedstawienie pokonywania wyzwań, przed jakimi stanęła. To nie tylko walka z narastającym zewnętrznym zagrożeniem, ale przede wszystkim usilne i wytrwałe poszukiwanie własnej tożsamości, dociekanie złożonej prawdy o bliższej i dalszej przeszłości, odkrywanie zaskakujących tajemnic i głęboko skrywanych sekretów z życia.

    Monika Palmer, podczas treningu biegania w parku, w zagadkowych okolicznościach, bez udziału świadków, spada ze skarpy. Mocno poturbowana pozostaje na obserwacji w szpitalu, jednak największe obawy wzbudzają groźne konsekwencje urazu głowy. Dwudziestosiedmiolatka cierpi na częściową amnezję, nie rozpoznaje nikogo, nie potrafi powiedzieć, gdzie mieszka, pracuje, nawet podać swojego imienia i nazwiska, a już tym bardziej określić jakim typem osoby jest. Przekonuje się, że teraz prym w jej zachowaniu wiodą wyuczone reakcje ciała, zakodowane odruchy, instynktowne impulsy, choć wiele z nich mocno ją zdumiewa, szokuje i niepokoi, to jednak stają się znaczącymi wskazówkami w przywracaniu wspomnień. Musi zaufać intuicji w zagęszczającej się sieci podejrzliwości, nieufności, wątpliwości, obaw i lęków.

    Kobiecie w odnalezieniu prawdziwej tożsamości pomaga komisarz Konrad Marczak. Ze strzępków informacji Monika stara się złożyć logiczną całość, z przebłysków pamięci i sennych koszmarów oddziela prawdziwe obrazy przeszłości od urojonych, doszukuje się racjonalnych wytłumaczeń zadziwiających faktów i incydentów. Nie jest to łatwe, gdyż zarówno komisarz, jak i inne osoby pojawiające się w jej życiu, wzbudzają podejrzliwość, wewnętrzny nakaz zachowania czujności i wzmożonej ostrożności. Autorka krok po kroku oprowadza czytelnika po procesie przypominania sobie przez główną bohaterkę niejasnej przeszłości, wypełniania zrozumiałą treścią pustych miejsc w pamięci, a przedstawia to w interesujący i wciągający sposób.

    Umiejętnie rozłożono napięcie w powieści, dobrze odnajdujemy się w wartkim rytmie, dość dużo spektakularnych akcji, frapujących i działających na wyobraźnię sytuacji. I jeszcze atrakcyjnie wplecione romantyczne nuty rozjaśniające mroczną fabułę. Przyjemny styl narracji, sugestywne opisy, z wyczuciem wzbudzanie emocji. Niedosyt czuję jedynie w barwniejszym dopracowaniu dialogów, ale to jednak kwestia subiektywnego ich odbioru. Przemyślany scenariusz zdarzeń, ciekawie zazębianie się wątków, wielokrotne zaskakiwanie nieoczekiwanym obrotem spraw, a na koniec pozostawienie czytelnika z poczuciem satysfakcjonującego relaksu z książką.

    https://bookendorfina.blogspot.com/2017/08/nic-ariadny-lidia-tasarz.html

  • 5 z 5

    :

    Zamknij oczy. Oddychaj spokojnie. Wyobraź sobie, że pewnego dnia budzisz się w nieznanym ci pomieszczeniu. Spoglądasz dookoła, widzisz białe ściany, błękitne niebo za oknem. Leżysz na obcym tobie łóżku, podpięta/-y do wydającej jednostajne dźwięki aparatury, kroplówek wypełnionych przezroczystym wolno spływającym płynem. Nic cię nie boli. Czujesz się w miarę dobrze. Ale doskwiera ci to uczucie niepewności i niewiedzy. Kim jesteś? Jak się nazywasz? Gdzie mieszkasz? Gdzie jesteś i dlaczego akurat w tym miejscu? Co się wydarzyło? Dlaczego kompletnie nic nie pamiętasz, nawet swej twarzy? Czy ludzie, którzy pojawiają się w pokoju są tymi, za których się podają? Czy można im ufać? Kto jest dla ciebie wrogiem, a kto przyjacielem? O co w tym wszystkim chodzi? Czy odzyskasz swoje życie?

    „Nić Ariadny” Lidii Tasarz intrygowała mnie od momentu, kiedy otrzymałam jej zarys fabularny. Już po zaznajomieniu się z nim, wiedziałam, że koniecznie muszę poznać historię kobiety, która utraciła pamięć, tym samym swą tożsamość. Nie ukrywam, że od tamtego dnia nieustannie przewijała się w mych myślach ta powieść, mimo że nawet jeszcze nie miałam okazji jej przeczytać. Intuicyjnie czułam, że moje spotkanie z ową książką i jednocześnie pierwsze z piórem autorki będzie udane. Z ogromną niecierpliwością zatem wyczekiwałam dnia, kiedy będę mogła poddać się jej lekturze i zaspokoić swoją ciekawość. I kiedy już ta chwila nastała, otworzyłam pierwszą stronę i dosłownie przepadłam. Zapraszam na recenzję.

    Lidia Tasarz urodziła się (9 listopada 1957 roku) i wychowała w Kruszwicy, niemal u podnóża Mysiej Wieży. Obecnie jednak mieszka w malowniczym domku w środku lasu, w niewielkiej wsi w okolicach Golubia-Dobrzynia. Mama, żona, a nawet babcia – współwłaścicielka trzech psów i kota. Uwielbia dobrą, aromatyczną kawę (koniecznie z mlekiem), kokosowe słodkości, dobrą literaturę i muzykę. Pasjonatka nowinek technicznych, która niemal od zawsze pisała „do szuflady” – kiedyś tej w biurku, a ostatnio – tej wirtualnej. „Nić Ariadny” jest jej debiutancką powieścią. (źródło: http://www.psychoskok.pl)

    W Gdańsku, w jednym ze szpitalnych pokoi budzi się pacjentka. Wita ją sympatyczna pielęgniarka, zwracając się do niej po imieniu. Ale jego brzmienie – Monika – wydaje się wybudzonej kobiecie zupełnie obce i całkowicie do niej niepasujące. Zdezorientowana Monika nie wie, co się dzieje, skąd się tu wzięła, czy nadane jej imię jest prawdziwe, jaki jest dzień tygodnia. Próbuje sobie cokolwiek przypomnieć, ale bez rezultatu. Dręczą ją jedynie senne koszmary, ukazujące przerażające obrazy. Czy to tylko sny, czy może przebłyski pamięci? Od lekarza dowiaduje się, że cierpi na amnezję pourazową. Pewnego dnia zjawia się u niej komisarz Konrad Marczak prowadzący sprawę mającą na celu wyjaśnienie okoliczności zdarzenia, do jakiego doszło w parku. Okazuje się, że kobieta spadła ze skarpy. Pytanie, czy to był nieszczęśliwy wypadek czy może próba zabójstwa? Kobieta nie jest w stanie przywołać tamtego dnia w pamięci. Policjant informuje ją, że znaleziono portfel i dokumenty na dane Monika Palmer oraz telefon, którego pamięć została całkowicie wyczyszczona. Nikt jej nie poszukuje, nie zgłosił zaginięcia, nie telefonował na jej komórkę. Śledczy nie znaleźli nikogo z jej bliskich, znajomych czy przyjaciół. Nikt jej nie zna, nie pamięta, nie kojarzy. Wygląda to tak, jakby pojawiła się znikąd. Kobieta otrzymuje wypis ze szpitala, a następnie przyjmuje pomoc Konrada w odwiezieniu do jej mieszkania. Tam dostrzega kotka, który ją rozpoznaje. W jej oczach wzbierają łzy, które odnajdują ujście po wyjściu policjanta. Monika spokojnie zwiedza każdy kąt mieszkania, przygląda się każdej rzeczy. Nagle dociera do tajemniczego pokoju, którego wyposażenie nie tyle ją szokuje, co wydaje się jej znajome, wzbudzając przy tym pewne instynkty…

    „Nić Ariadny” to jedna z niewielu książek, w przypadku której niewskazane jest rozpisywanie się i przesadne roztkliwianie się, albowiem przypadkiem można by uszczknąć jakiś szczególik, który naprowadziłby potencjalnego czytelnika na trop wątku. Ja oczywiście nie zamierzam aż nadto zdradzać, aby nie pozbawiać Was przyjemności z lektury. Dlatego też zmuszona jestem operować ogólnikami. Powieść wciągnęła mnie praktycznie od pierwszej strony, opanowała bez reszty nie tylko mój umysł, ale również ciało. Krótko mówiąc, historia mną zawładnęła do tego stopnia, że przegapiłam porę obiadową, straciłam poczucie czasu. Nie tyle nie chciałam się od niej odrywać, co nie mogłam. A kiedy już musiałam, to nieustannie o niej rozmyślałam. Nie potrafiłam wymazać jej z głowy. Osadziła się w moich myślach i zapewne nieprędko się stamtąd wydostanie. To powieść, która angażuje, fascynuje, wyzwala napięcie utrzymujące się aż do ostatniej kartki, porywa, a nawet hipnotyzuje. Przejęła nade mną władzę i przyznaję, że niesamowicie mi to odpowiadało. Już początek przywołuje mnóstwo pytań, a z każdym kolejnym podrozdziałem nasuwa się ich coraz więcej i więcej. Stopniowo ujawniane są poszczególne fakty, które wcale nie ułatwiają rozwiązania zagadkowości fabuły. Wręcz wszystko wydaje się coraz bardziej skomplikowane. Akcja początkowo toczy się powoli, ale z czasem nabiera tempa. Nie wiadomo, kto ma rację, komu ufać, komu tak naprawdę wierzyć, kto jest kim, co jest prawdą, a co fikcją. Miałam mętlik w głowie, niby coś podejrzewałam, potem byłam niemal pewna swych spostrzeżeń i przekonań, a następnie okazywało się, że owszem byłam blisko, ale niezupełnie. Jednego sekretu nie udało mi się rozwikłać. Pragnę nadmienić, że czytając tę powieść bez przerwy odnosiłam niezwykłe wrażenie, jakbym nie tyle oglądała film, co autentycznie w nim uczestniczyła i tym samym odgrywała istotną rolę. Cudowne przeżycie i nadzwyczajne doświadczenie!

    Na uwagę zasługują również bohaterowie, jakże wyraziści i prawdziwi. Historię poznajemy z perspektywy kobiety poszukującej swej prawdziwej tożsamości, przy zastosowaniu narracji pierwszoosobowej. Jej ciągła szamotanina emocjonalna, zawiły labirynt myślowy, nieokiełznane i niedające się opanować instynkty zachowawcze, wyuczone mechanizmy i niespodziewane reakcje sprawiały, że bardzo mocno wczułam się w jej rolę, a chwilami wydawało mi się, że jestem nią. Poszukiwałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, przeszukiwałam dokumenty, śledziłam ruchy i poczynania napotkanych osób, tropiłam, węszyłam, analizowałam mimikę twarzy każdego człowieka, chłonęłam każde wypowiedziane słowo doszukując się w nim ukrytej wskazówki, dopatrywałam się ważnych elementów mogących pomóc w ujawnieniu prawdy o sobie, ze skrupulatnością zaglądałam w każdy zakamarek mieszkania, wytężałam wzrok w celu dostrzeżenia tych… No właśnie, kogo? Nie powiem. Przez zaledwie sto osiemdziesiąt minut żyłam życiem zagubionej, podejrzliwej, ostrożnej i przerażonej, a jednocześnie odważnej i pewnej siebie kobiety. Jest coś jeszcze. W pewnym momencie opowieści głos zabiera druga osoba. Kim jest? I jaką pełni funkcję w całej historii?

    Pewnie co poniektórych zaskoczę, ale muszę niestety wspomnieć o mankamentach „Nić Ariadny”, a kilka ich jest. Ujawniają się one zarówno w trakcie lektury, jak i tuż po niej, a nawet kilkanaście godzin po odłożeniu jej na półkę. Oczywiście to tylko moje odczucia. Pierwszą wadą jest niemożność pogodzenia się z tym, że to koniec owej historii. Nie potrafię przejść do porządku dziennego po jej ukończeniu. Po drugie, niezwykle trudnym przeżyciem dla mnie było (zresztą nadal jest) rozstanie z bohaterami, tym bardziej, że pomiędzy nimi a mną wytworzyła się silna więź i zawiązała się ogromna nić sympatii. Po trzecie, szalenie brakuje mi emocji, które towarzyszyły mi w ciągu całych trzech godzin chłonięcia tejże prozy. Wreszcie po ostatnie, owa powieść, przynajmniej dla mnie, jest za krótka. Zdecydowanie. Cierpię. A przyczynami mej dolegliwości są niewątpliwie pustka, tęsknota, niedosyt, smutek. Chcę znów przeżywać, smakować, odczuwać ekscytację, niepokój, lęk i tę wszechogarniającą niepewność oraz mętność, a poniekąd i ponurość. Chcę więcej, bardziej, mocniej. Chcę, po prostu.

    Podsumowując, „Nić Ariadny” to elektryzująca, frapująca, emocjonująca, refleksyjna, zaprzątająca myśli, wciągająca, zaskakująca, trzymająca w napięciu do ostatniej postawionej kropki powieść sensacyjna z nutką romantyzmu i aspektami psychologicznymi. To historia o poszukiwaniu własnego „ja”, odkrywaniu swej tożsamości oraz bolesnej przeszłości, o miłości, przywracaniu sentymentalnych wspomnień, walce ze złem i bezustannie jawiącym się niebezpieczeństwem. Oryginalna, przejmująca i pełna nagłych zwrotów akcji fabuła wyzwalająca gonitwę myśli, lekki styl, przekonujące i intrygujące postacie, dodająca pieprzyku i stanowiąca niespodziewane urozmaicenie dwutorowa narracja, świadczą o udanym debiucie literackim autorki. Jestem zachwycona! Z utęsknieniem będę wypatrywać kolejnej powieści Lidii Tasarz, mając cichą nadzieję, że takowa się pojawi. Liczę na to. Tymczasem polecam „Nić Ariadny”. Naprawdę warto. Tylko ostrzegam, zaczniesz i przepadniesz. Dasz się porwać? 🙂

    https://wielbicielka-ksiazek.blogspot.com/2017/08/przedpremierowo-nic-ariadny-lidia.html

  • 5 z 5

    :

    Nić Ariadny – czyli poprzez prosty labirynt
    Po lekturze Nici Ariadny uczucia mam mieszane. Pierwsze skojarzenie, to skojarzenie z początkiem piosenki bodajże Budki Suflera: „Ta niedziela jest jak film. Tani. Klasy „B”. Ta książka też jest taka. Klasy „B”. Dlaczego? Bo sytuacje i zagadki są, w większości, dość przewidywalne, proste. To źle? Nie do końca. Przecież takie książki są też potrzebne. Mają dostarczać rozrywki, a nie zmuszać do skomplikowanych operacji intelektualnych. Nić Ariadny takiej rozrywki dostarcza. Skoro już jestem w konwencji filmowej, to mogę Nić Ariadny porównać do filmów z Segalem, jakich pełno na DVD i w niektórych stacjach telewizyjnych. Szału nie ma, ale obejrzeć można. Scenariusz nie jest zbyt skomplikowany, akcja toczy się wartko, dobro, czasem miłość, zwycięża. W Nici Ariadny jest podobnie – akcja toczy się wartko, jej zwroty są niestety przewidywalne, ale pozwalają na to, by sobie mruknąć: „Dobra, można i tak, zobaczmy, co będzie dalej.” W tej powieści jest wszystko, czego się od takiej książki wymaga, a nawet więcej – cuda techniki, służby działające na granicy prawa i pozbawione problemu funduszy, paskudni Rosjanie, handel kobietami, mądra dziewczyna i atrakcyjna , miłość… Za dużo, ale niech tam. To co nasunęło mi się jeszcze podczas lektury, to refleksja, że Autorka doskonale się bawiła pisząc swoją powieść. Czerpała z tego wiele radości. I to jest powód wystarczający, by Nić Ariadny powinna być napisana. Czy ta książka powinna być przeczytana? Jasne, że tak. Zwłaszcza latem – przed nami jeszcze sierpień i wrzesień. Na luzie, bez zobowiązań i przymusu zarywania nocy, by dowiedzieć się, co będzie dalej.

  • 5 z 5

    :

    Cześć cześć kochani ♥
    Dzisiaj mam dla was recenzję książki która dla mnie jest jedną z najlepszych przeczytanych w tym roku. Książka zawładnęła moim sercem, a mam przyjemność przedstawić wam „Nić Ariadny”.

    „… amnezja, która zabrała jej wszystko – całe dotychczasowe życie, tożsamość, wspomnienia, poczucie własnej wartości i pewność siebie.”

    Książka opowiada historię kobiety, która budzi się w szpitalu i nic nie pamięta. Dowiaduje się od policjanta, że ma na imię Monika Palmer, ale sama nie jest do tego przekonana. Podczas leczenia po szpitalu kręcą się dziwni mężczyźni w garniturach, którzy nie wyglądają na miłych. Wszystko się komplikuje gdy jeden z nich przychodzi do niej w nocy… Kim jest główna bohaterka? Czy przypomni sobie wszystko? Kim są faceci w garniturach?

    Główną bohaterką jest Monika Palmer, którą polubiłam. Pomimo amnezji i przebłysków pamięci, nie poddawała się emocjom, szukała informacji, które mogły jej pomóc odnaleźć siebie. Co jak się okazało wcale nie jest takie łatwe. Jednak pojawia się Konrad, który oferuje swoją pomoc w odnalezieniu prawdy, a przy okazji prowadzi jej sprawę jako policjant.

    „(…) Muszę bardziej zaufać swoim instynktom, bo to one – póki co – prowadzą mnie
    w moim nowym – starym świecie.”

    Ja jestem w szoku. To co stworzyła pani Lidia jest rewelacyjne. Narracja w książce jest pierwszoosobowa oraz prowadzona z perspektywy dwóch bohaterów dzięki czemu możemy się więcej dowiedzieć o historii. Jest to świetny zabieg, a ja jako osoba, która nie lubi opisów, byłam ciekawa co będzie dalej. Czasem zdarzało mi się coś ominąć, ale nie były to długie fragmenty. Jak pisałam wyżej główna bohaterka nic nie pamięta. Lecz pomimo amnezji czasem nawiedzają ją sny. Jakby wybrane kadry z filmów, chociaż ona sama nie wie co oznaczają.
    Autorka świetnie wykreowała wszystkie emocje głównej bohaterki. Jej niepokój, wszystkie nurtujące pytania czy podejrzliwość do każdej obcej osoby. W końcu sama nie pamięta nic, ani nikogo.
    Tak więc wracamy do punktu wyjścia, a próba odkrycia swojej przeszłości zostawia tylko więcej pytań, niż odpowiedzi.

    Akcja w książce rozpędza się już od pierwszej strony, a potem nie zwalnia ani na moment. Tutaj cały czas coś się dzieje. Tu zagadka, tu pułapka, tu spotkanie, moment czy on mnie śledzi? Nasza bohaterka musi uważać na wszystko.
    Warto wspomnieć też o zakończeniu oraz całej zagadce. Ja czytając domyślałam się pewnych faktów, jednak niektóre całkowicie mnie zaskoczyły. Przez co jeszcze bardziej pokochałam tę opowieść.

    (…) Chociaż w tej chwili nic nie pamiętam, to przecież na pewno,
    gdzieś w czeluściach mojej podświadomości, drzemią wspomnienia.
    Może, kiedy śpię one właśnie budzą się i dają o sobie znać?
    Jednak, żeby wróciły do mnie świadomie potrzebują jakiegoś impulsu,
    którego w tej chwili nie potrafię znaleźć. A sny?
    Prawdopodobnie mogą też być tylko echem tego, co się wokół mnie dzieje,
    a czego nie potrafię sobie racjonalnie wytłumaczyć,
    co budzi mój niepokój i od jakiegoś czasu bez przerwy zaprząta moją głowę.

    „Nić Ariadny” to książka, na której podstawie można stworzyć świetny film. Akcja, bohaterzy, tajemnica, zagadki. Czego chcieć więcej? Oprócz tego autorka ma prosty i przyjemny styl, dzięki czemu kartki same się przewracają.

    Warto też wspomnieć o wydaniu książki. Ta okładka jest genialna. Przyciąga wzrok i łatwo odróżnić ją w tłumie innych okładek.

    Podsumowywując: „Nić Ariadny” to nie jest zwykła książka. „Nić Ariadny” to genialny thriller psychologiczny, którego bohaterowie zawładną twoim sercem. Akcja nie spada nawet na pół strony, a raczej biegnie cały czas do przodu jak na wyścigi. Dlatego właśnie ta książka jest jedną z najlepszych czytanych w tym roku. Jest emocjonująca, refleksyjna, nie do przewidzenia. A czy ty dasz się porwać? Bo gdy wciągniesz się w losy Moniki Palmer, ale nie wypuści Cię aż do ostatniej kropki. To jak? Czytasz?

    http://zlodziejka-zapisanych-stron.blogspot.com/2017/08/28-nic-ariadny-lidia-tasarz.html

  • 5 z 5

    :

    Dzisiaj mam dla was recenzję książki która dla mnie jest jedną z najlepszych przeczytanych w tym roku. Książka zawładnęła moim sercem, a mam przyjemność przedstawić wam „Nić Ariadny”.

    „… amnezja, która zabrała jej wszystko – całe dotychczasowe życie, tożsamość, wspomnienia, poczucie własnej wartości i pewność siebie.”

    Książka opowiada historię kobiety, która budzi się w szpitalu i nic nie pamięta. Dowiaduje się od policjanta, że ma na imię Monika Palmer, ale sama nie jest do tego przekonana. Podczas leczenia po szpitalu kręcą się dziwni mężczyźni w garniturach, którzy nie wyglądają na miłych. Wszystko się komplikuje gdy jeden z nich przychodzi do niej w nocy… Kim jest główna bohaterka? Czy przypomni sobie wszystko? Kim są faceci w garniturach?

    Główną bohaterką jest Monika Palmer, którą polubiłam. Pomimo amnezji i przebłysków pamięci, nie poddawała się emocjom, szukała informacji, które mogły jej pomóc odnaleźć siebie. Co jak się okazało wcale nie jest takie łatwe. Jednak pojawia się Konrad, który oferuje swoją pomoc w odnalezieniu prawdy, a przy okazji prowadzi jej sprawę jako policjant.

    „(…) Muszę bardziej zaufać swoim instynktom, bo to one – póki co – prowadzą mnie
    w moim nowym – starym świecie.”

    Ja jestem w szoku. To co stworzyła pani Lidia jest rewelacyjne. Narracja w książce jest pierwszoosobowa oraz prowadzona z perspektywy dwóch bohaterów dzięki czemu możemy się więcej dowiedzieć o historii. Jest to świetny zabieg, a ja jako osoba, która nie lubi opisów, byłam ciekawa co będzie dalej. Czasem zdarzało mi się coś ominąć, ale nie były to długie fragmenty. Jak pisałam wyżej główna bohaterka nic nie pamięta. Lecz pomimo amnezji czasem nawiedzają ją sny. Jakby wybrane kadry z filmów, chociaż ona sama nie wie co oznaczają.
    Autorka świetnie wykreowała wszystkie emocje głównej bohaterki. Jej niepokój, wszystkie nurtujące pytania czy podejrzliwość do każdej obcej osoby. W końcu sama nie pamięta nic, ani nikogo.
    Tak więc wracamy do punktu wyjścia, a próba odkrycia swojej przeszłości zostawia tylko więcej pytań, niż odpowiedzi.

    Akcja w książce rozpędza się już od pierwszej strony, a potem nie zwalnia ani na moment. Tutaj cały czas coś się dzieje. Tu zagadka, tu pułapka, tu spotkanie, moment czy on mnie śledzi? Nasza bohaterka musi uważać na wszystko.
    Warto wspomnieć też o zakończeniu oraz całej zagadce. Ja czytając domyślałam się pewnych faktów, jednak niektóre całkowicie mnie zaskoczyły. Przez co jeszcze bardziej pokochałam tę opowieść.

    (…) Chociaż w tej chwili nic nie pamiętam, to przecież na pewno,
    gdzieś w czeluściach mojej podświadomości, drzemią wspomnienia.
    Może, kiedy śpię one właśnie budzą się i dają o sobie znać?
    Jednak, żeby wróciły do mnie świadomie potrzebują jakiegoś impulsu,
    którego w tej chwili nie potrafię znaleźć. A sny?
    Prawdopodobnie mogą też być tylko echem tego, co się wokół mnie dzieje,
    a czego nie potrafię sobie racjonalnie wytłumaczyć,
    co budzi mój niepokój i od jakiegoś czasu bez przerwy zaprząta moją głowę.

    „Nić Ariadny” to książka, na której podstawie można stworzyć świetny film. Akcja, bohaterzy, tajemnica, zagadki. Czego chcieć więcej? Oprócz tego autorka ma prosty i przyjemny styl, dzięki czemu kartki same się przewracają.

    Warto też wspomnieć o wydaniu książki. Ta okładka jest genialna. Przyciąga wzrok i łatwo odróżnić ją w tłumie innych okładek.

    Podsumowując: „Nić Ariadny” to nie jest zwykła książka. „Nić Ariadny” to genialny thriller psychologiczny, którego bohaterowie zawładną twoim sercem. Akcja nie spada nawet na pół strony, a raczej biegnie cały czas do przodu jak na wyścigi. Dlatego właśnie ta książka jest jedną z najlepszych czytanych w tym roku. Jest emocjonująca, refleksyjna, nie do przewidzenia. A czy ty dasz się porwać? Bo gdy wciągniesz się w losy Moniki Palmer, ale nie wypuści Cię aż do ostatniej kropki. To jak? Czytasz?

  • 5 z 5

    :

    Zagadką byłam ja sama. (s. 24)

    Młoda kobieta budzi się w szpitalnym łóżku. Nie wie, kim jest, gdzie dokładnie się znajduje i co się stało. Wszystko jest dla niej obce. Od personelu szpitala dowiaduje się, że ma na imię Monika. Ale imię kobiecie nic nie mówi. wprawdzie myśli logicznie i dedukuje, lecz ma pustkę w głowie, jest zdezorientowana.

    Próbowałam sobie coś przypomnieć, cokolwiek, co by mi wyjaśniło, dlaczego tu jestem i… kim jestem. Nic. Biała plama w pamięci. (s. 6)

    Komisarz Konrad Marczak to policjant, który prowadzi „jej sprawę”. Rozmawia z nią w szpitalu. Informuje o jej danych osobowych. Kobieta „trawi” te informacje, ale nie dają jej one żadnych wskazówek. Bohaterka próbuje sobie wszystko zracjonalizować, żeby nie oszaleć. „Grzebie” w swej pamięci, lecz z marnym efektem. To daje z kolei powód do rozmyślań nad przyczyną amnezji.

    Dlaczego nic nie pamiętam? Co musi się wydarzyć, żebym w końcu sobie coś przypomniała? (s. 50)

    Monika porusza się po omacku w nowym dla niej świecie, działa instynktownie. Odkrywa, że pewne rzeczy robi odruchowo, że ma je zakodowane w podświadomości, jak choćby wyjęcie z szafki swojego kubka do kawy. Gorzej jest w nocy… Monika śni, ma bardzo sugestywne sny. Jej sny to filmy sensacyjne z nią w roli głównej. W nich jest zachowana logika, chronologia zdarzeń i realizm miejsc.

    Jestem już zmęczona całą tą sytuacją. Dni mijają, a ja nie tylko nadal niczego nie pamiętam, ale nawet nie wiem, co się wokół mnie dzieje. Ciągle pojawiają się nowe pytania i nowe zagadki. (s. 134)

    Monika wychodzi ze szpitala. Udaje się na zakupy i tam wpada na nią mężczyzna, który nazywa ją… Agatą. To kolega z ogólniaka. Dezorientacja kobiety pogłębia się. Nie wie, komu zaufać – policjantowi Konradowi czy koledze Pawłowi. W dodatku ciągle za nią chodzi jakiś facet w garniturze i z bronią…

    Tłumaczę się więc niepamięcią. (s. 14)

    Dezorientacja Moniki, jej myśli i retoryczne pytania zadawane samej sobie dobrze oddają stan amnezji u człowieka. I ten mętlik w głowie, szukanie skrawków pamięci, byle tylko czegoś się o sobie dowiedzieć. W pewnym momencie poczułam się nawet zmęczona tymi pytaniami i kolejnymi zagadkami, tak jak bohaterka, bo ile można? Nie powiem, dałam się porwać akcji i szukaniu „starego ja” bohaterki. Kolejne wydarzenia to pretekst dla Moniki do rozmyślań o sobie i szukania swej tożsamości oraz planowania działań. W życiu kobiety zaczyna się dużo dziać, adrenalina szybciej krąży, gdyż akcja przyspiesza i momentami staje się dramatyczna. Jednak akcja jest niepotrzebnie opisana z punktu widzenia dwóch postaci, co według mnie nic do akcji nie wnosi.

    Ma w sobie coś takiego, co mnie niepokoi, zapala mi się w tyle głowy czerwona lampka. (s. 14)

    Jest w tej debiutanckiej powieści pani Lidii kilka zagwozdek, które z czasem i dla bohaterki, i dla czytelnika zostają rozwiązane. Są też tajemnice, które otaczają bohaterkę, a których rozwiązania zaskakują najbardziej. Napięcie rośnie wraz z rozwojem wydarzeń, by w pewnym momencie osiągnąć apogeum i przyprawić czytelnika o dreszcz emocji i skok adrenaliny. W dodatku nie wiadomo, kto kim jest naprawdę…

    Powieść podzielona jest na trzy części. O ile w pierwszej narratorką jest sama bohaterka, o tyle w drugiej dochodzi głos jednego z mężczyzn. On też wspomina przeszłość. I tu mi zabrakło jednej rzeczy – konkretnego zaznaczenia, kiedy dzieje się akcja lub że to są wspomnienia. Zaczynało się czytać kolejny fragment oddzielony gwiazdką i czytelnik przez chwilę był zdezorientowany, o czym czyta. Przynajmniej ja byłam.

    Trudno mi jednoznacznie określić gatunek tej powieści. Na pewno w dużej części jest to powieść psychologiczna – poszukiwanie własnej tożsamości, poznawanie siebie, zgłębianie i analizowanie własnych myśli i czynów. Stopniowo do głosu dochodzą elementy sensacyjne i detektywistyczne. Akcja staje się znacznie bardziej dynamiczna i nieprzewidywalna. I w tym wszystkim jest jeszcze kryminał…

    Nić Ariadny czyta się z rosnącym zainteresowaniem, bowiem fabuła wiedzie czytelnika przez meandry pamięci Moniki, dopóki nie zostanie zwinięta w kłębek i nie osiągnie punktu kulminacyjnego. Poniekąd zmusza w trakcie lektury czytelnika do zadania sobie pytań o jego tożsamość i zastanowienia się nad własną pamięcią.

  • 5 z 5

    :

    Powieść jest niezwykle wciągająca i trudno się od niej oderwać. Lidia Tasarz wyjątkowo dobrze poradziła sobie ze stopniowaniem napięcia. Im więcej faktów z życia Moniki wychodzi na jaw, tym więcej wątpliwości pojawia się w głowie czytelnika. A z rozdziału na rozdział akcja coraz bardziej nabiera tempa. Odbiorca wciągnięty w wir wydarzeń odczuwa duży niepokój, ale i ogromną ciekawość. Próbuje stawiać hipotezy, a one po chwili rozpadają się niczym domek z kart. Tak naprawdę do samego końca nie można być niczego pewnym. A nawet jeśli niektóre z teorii okazują się słuszne, to na wyjaśnienie trzeba czekać do ostatnich stron, a niecierpliwość zżera czytelnika od środka.
    http://www.halmanowa.pl/2017/08/nic-ariadny-lidia-tasarz.html

  • 4 z 5

    :

    Autorka bardzo zgrabnie dawkowała napięcie. Mi osobiście troszeczkę zabrakło wartkiej akcji i mocniejszych elementów typowych dla thrillera. Odkrywanie kolejnych sekretów bohaterki bardzo wpływa na wyobraźnie czytelnika. Autorka sugeruje rozwiązanie zagadki, ale nie podaje go wprost. Kolejne wątki powieści zgrabnie się zazębiają. Książka jest dopracowana i przemyślana. Zakończenie stanowi najmocniejszy element powieści. Nić Ariadny zapewnia czytelnikowi rozrywkę na najwyższym poziomie.

    Książka składnia do refleksji. To świetny thriller, który zapewnia czytelnikowi sporo emocji na najwyższym poziomie. Sama z niecierpliwością czekam na kolejną książkę autorki. Polecam!
    http://zakladkadoksiazek.pl/blog/2017/08/14/lidia-tasarz-nic-ariadny/

Dodaj opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *