Kategorie produktów
Wydawnictwo PSYCHOSKOKWydawnictwo PsychoskokAktualnościZycie jest wędrówką, podczas której zdobywamy kolejne szczyty

Zycie jest wędrówką, podczas której zdobywamy kolejne szczyty

19 czerwca 2018 / Agnieszka
Aleksandra Bartosik – 19-latka, która udowadnia swoimi książkami, że gdy ma się coś mądrego do powiedzenia, wiek nie ma znaczenia. Swoją przygodę z pisaniem zaczęła bardzo wcześnie – gdy miała zaledwie siedem lat.

Wtedy też spod jej pióra wyszły pierwsze wiersze. Krótkie utwory prozatorskie tworzyć postanowiła kilka lat później. Jest laureatką przeglądów i konkursów poetyckich. Prace nad pierwszą poważną powieścią zainicjowała jednak dopiero w wieku osiemnastu lat, co zaowocowało tytułem „Na pożółkłym papierze”, o który właśnie zamierzam podpytać autorkę na portalu Kulturalne Rozmowy będącym patronem medialnym tej powieści epistolarnej. Będzie więc o dużo o emocjach, ludziach, mediach społecznościowych oraz – oczywiście – o samym pisaniu. Zapraszam na niezwykle wzruszającą, sentymentalną, ale bardzo mądrą opowieść o życiu i śmierci.

Kim jest autorka listów „Na pożółkłym papierze”?

Aleksandra Bartosik: Jestem młodą kobietą – mam zaledwie 19 lat. Podobnie do bohaterki z mojego utworu mam obsesję na punkcie działania. Wciąż o czymś myślę, analizuję, zadaję pytania. I efektem tego są moje utwory – wcześniej wiersze, a teraz książka.
Staram się brać życie garściami, robić to, co lubię. Cenię sobie niezależność – zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej. Mam wrażenie, że życie jest bardzo kruche i strasznie szybko pędzi, a ja chcę tyle zrobić, tyle doświadczyć. Nie ukrywam, że bywa to męczące.

S.C.: Skąd w tak młodej osobie – przecież jeszcze nastolatce – pojawiły się tak poważne tematy poruszane w książce?

A.B.: Czy ja wiem? Odkąd pamiętam, za dużo myślałam. Interesowałam się i przez to bulwersowałam, ponieważ świat bywa okrutny, zwłaszcza gdy patrzy na niego i filtruje go przez swoją wrażliwość mała dziewczynka. Później zaczęłam dorastać i kiedy moi nastoletni znajomi chodzili na imprezy, to ja siedziałam nad książkami. Czytałam. Uwielbiam Jane Austen, w ogóle stare powieści. „Wichrowe wzgórza” mogę czytać wciąż na nowo i chyba nigdy mi się nie znudzą. Może przez to poszerzały się moje horyzonty. Łaknęłam wiedzy, a co za tym idzie, dużo myślałam. Głowa od tego pękała. I wtedy pisałam – natłok myśli zawsze skutkował przelaniem go na papier.
Kiedyś mój znajomy dogryzał mi, że jestem emocjonalną czterdziestką (śmiech). Może coś w tym jest? A wtedy miałam zaledwie 15 lat.

S.C.: Mnie też tak mówili. Chyba faktycznie niektórzy za szybko i za dużo myślą. Wróćmy do tytuły powieści. Czym dla Ciebie jest ten pożółkły papier? Czy to tylko symbol przemijania? A może coś więcej?

A.B.: Pożółkły papier przede wszystkim kojarzy mi się z czymś niezwykle intymnym. Nie przechowujemy starych gazet czy zeszytów, jeśli nie mają w sobie żadnej ważnej treści. A listy, które żółkną już ze starości niosą w sobie ogromny ładunek emocjonalny, uczuciowy.
Pożółkły papier jest też oczywiście symbolem przemijania. Kiedy sięgamy po kartkę, która ma lat 10, 20, a może i więcej, zdajemy sobie sprawę, jak nasze życie szybko biegnie, ile jest za nami – ludzi, miejsc, sytuacji, które pozostają już tylko wspomnieniem.

Czytaj więcej na