Kategorie produktów
Wydawnictwo PSYCHOSKOKWydawnictwo PsychoskokAktualnościWykop – Andrieja Płatonowa – recenzja książki

Wykop – Andrieja Płatonowa – recenzja książki

6 listopada 2018 / Agnieszka
Wykop (1929-1930) Andrieja Płatonowa należy do jednych z wcześniejszych, acz najbardziej przerażających poprzez swoją wyrazistość na różnych poziomach, artystycznych wizji przyszłości Rosji.

Nawiązujący już poprzez tytuł do popularnych w tym okresie utworów o tematyce produkcyjnej utwór rozwiewa wszelkie nadzieje co do ziszczenia się komunistycznych marzeń o tzw. świetlanej przyszłości, pokazując, że w zniewolonym świecie osiągnięcie jakiegokolwiek celu (w tym przede wszystkim poznanie prawdy o wartości życia ludzkiego) nie jest możliwe.

Tekst koncentruje się wokół próby praktycznej realizacji utopii upostaciowanej w budowie domu dla proletariuszy. Inwestycja jest jeszcze na etapie początkowym – to wielki (a z czasem coraz większy i głębszy) wykop pod fundamenty Świątyni Komunizmu.

Książka do kupienia na stronie – http://www.psychoskok.pl/produkt/wykop-2/

Koncentracja wokół tematu budowy nie jest przypadkowa. Płatonow nawiązuje do charakterystycznych w okresie pierwszej pięciolatki i chętnie eksponowanych przez propagandę stalinowską motywów budowania jako symbolu tworzenia nowego, lepszego i szczęśliwszego życia, życia (co istotne) przede wszystkim w mieście. Odżywający przy tej okazji odwieczny konflikt miasto-wieś jest tu tym wyraźniejszy, że zakamuflowany w myślach, wypowiedziach i reakcjach bohaterów. A tych ostatnich mamy okazję poznać całą plejadę (od typowego „woła roboczego”, poprzez świadomego rzecznika nowej ideologii, aż po zgorzkniałego inwalidę wojennego).

Niebagatelną rolę w tym kontekście odgrywa fakt, że sporo obserwowanych w utworze zjawisk ma swoje źródło w tamtejszej rzeczywistości. Myślę tu na przykład o, chociażby sytuacji inwalidów wojennych, którzy nie tylko nie doczekali się od nowej władzy odpowiedniego wsparcia, ale wręcz zostali wyrzuceni poza margines życia społecznego, stając się kłopotliwym balastem dla sprawnej części społeczeństwa.

W czasach rewolucji po całej Rosji w dzień i w nocy szczekały psy, lecz teraz zamilkły – nastała praca i pracujący spali w ciszy. Milicja ochraniała z zewnątrz milczenie robotniczych sadyb, by sen był głęboki i odżywczy dla porannej pracy. Nie spały tylko nocne zmiany oraz ten beznogi inwalida, którego napotkał Woszczew po swoim przybyciu do miasta. Jechał teraz na niskim wózku do towarzysza Paszkina, by otrzymać od niego swoją porcję życia, po którą przyjeżdżał raz w tygodniu.

Innym przykładem może służyć wątek poświęcony brutalnej kolektywizacji wsi. Wbrew oficjalnie propagowanym hasłom nie przebiegała ona wcale bezkonfliktowo – chłopi byli przymusowo wcielani do kołchozów (oczywiście, wraz ze swoim dobytkiem), po czym z nich wyrzucani, ale już bez niego. Zdarzały się ucieczki, wybuchały lokalne bunty.

Rabunkowa nacjonalizacja – to tylko jeden z jaskrawych przejawów szokującej rozbieżności pomiędzy teorią a praktyką. Dowodzi ona namacalnie , że wbrew nader chętnie propagowanym hasłom o sojuszu robotniczo-chłopskim, komuniści zaostrzali jeszcze bardziej (istniejący od dawna) konflikt miasto-wieś, utrwalając obraz tej ostatniej jako terytorium zacofania, ciemnoty i wrogiego dla nowej rzeczywistości, indywidualizmu.

W czasie przerwy obiadowej towarzysz Paszkin poinformował robotników, że wiejska warstwa biedoty smętnie zatęskniła do kołchozu i należy rzucić tam coś jakościowego z grona klasy robotniczej, by rozpocząć walkę klasową przeciwko wsiowym pniakom kapitalizmu.

Oddzielne miejsce w powieści zarezerwowane jest dla obrazów dzieci – nadziei na powodzenie niebezpiecznego eksperymentu społecznego, jakim była próba nie tyle wychowania, co „wyhodowania” nowego człowieka.

Obraz ten jest szczególnie widoczny w wątku Nastii, która do pewnego momentu wydaje się być uosobieniem utopii zrealizowanej. Niestety (a może – jakkolwiek okrutnie to zabrzmi – na szczęście), tylko do pewnego momentu. Dramatyzm odczuwanych już na tym etapie (powieść powstała w początkowym okresie trwania pierwszej pięciolatki – przełom roku 1929 i 1930 obfitował w brzemienne w skutkach wydarzenia będące z perspektywy czasu forpocztą Czerwonego Terroru) skutków utopijnych wizji komunistów jest tu wyeksponowany na wszystkich praktycznie poziomach utworu.

Jednym z nadrzędnych jest język – dziwaczna, trudna w odbiorze (a nierzadko wręcz niezrozumiała) hybryda mowy potocznej i zarezerwowanej dla dyskursu władzy, nowomowy. I tu ukłon w stronę tłumacza, który nie tylko doskonale poradził sobie z zadaniem, ale i zadbał o wyjaśnienie kilku podstawowych pojęć (takich jak Czerwony Kącik).

Unikając nachalnego dydaktyzmu, Płatonow dobitnie uświadamia, że ekspansjonistyczne (czy wręcz demiurgiczne) zapędy ludzkości symbolicznie upostaciowane w gigantycznym wykopie – Centrum Nowego Świata – skończą się tragicznie.

Odwołując się do archetypu środka, autor odwraca proporcje (góra staje się dołem, a mająca się piąć ku niebu świątynia, przekształca się w czeluść pochłaniającą kolejne życia) i pokazuje, że powstały z prochu i proch się obracający człowiek nigdy nie dorówna Stwórcy. Jako z natury niedoskonały, będzie umiał tylko niszczyć.

Cóż zatem robić? Gdzie jest ten poszukiwany przez Woszczewa sens życia?

W życiu, ale w życiu świadomym, którego istotą nie są niebezpieczne zabawy w Boga, a odpowiedzialność za świat już istniejący.

Recenzję napisała prof. UAM dr hab. Aleksandra Zywert