Kategorie produktów
Wydawnictwo PSYCHOSKOKWydawnictwo PsychoskokAktualnościTylko walcząc, zdołamy pokonać własną niesprawność

Tylko walcząc, zdołamy pokonać własną niesprawność

16 października 2017 / Agata

Tragedie wielokrotnie spadają na nas jak grom z jasnego nieba. Najłatwiej jest się poddać, ale czy warto? Życie trzeba szanować, bo jutra może nie być. Tylko walcząc, zdołamy pokonać własną niesprawność.

Każdy z nas stara się zaplanować życie. Obrać cel i stopniowo go realizować. Nigdy nie będziemy jednak w stanie przygotować się na nieprzewidywalną przyszłość. Zabezpieczyć przed najgorszym. Nawet jeżeli spokojnie podążamy na przód, nie możemy czuć się bezpieczni. Rutyna buduje złudne poczucie bezpieczeństwa, ale przecież nie wiemy, co czyha za rogiem.

Życie trzeba szanować, bo jutra może nie być. Tragedie zawsze spadają na człowieka w najmniej oczekiwanym momencie. Chwili, która niczym nie różni się od innych. Gdy nadchodzi ten dramatyczny dzień, okazujemy się bezbronni. Los nie oszczędza nikogo. Najważniejsze, by nigdy się nie poddać. Tylko walcząc, zdołamy pokonać własną niesprawność.

Poruszających opowieści o ludziach, którzy stanęli do boju o zdrowie, jest wiele. Każda z nich zasługuje na uwagę, choć wszystkich nie zdołamy poznać. Historia młodego żużlowca, który nigdy się nie poddał, najpewniej stanie się inspiracją dla każdego. Sönke Petersen dowiódł, że koniec, może stać się początkiem nowej drogi.

Osobom, które ze sportem stykają się jedynie jako kibice, czy publiczność, Niemiec mógł zdawać się wybrańcem losu. Zaledwie dwudziestoletni Sönke Petersen przed sezonem 2009 podpisał dwuletni kontrakt pozwalający startować na ekstraligowym LOTOS Wybrzeżu. Wrota do świetlanej kariery zaczęły się otwierać. Niestety zamknęły się szybciej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.

Ówcześnie czerwiec był upalny. Młody żużlowiec przygotowywał się do występu. Wszystko odbywało się bez komplikacji. Start w półfinale Drużynowych Mistrzostw Świata Juniorów w Abensbergu był szansą. Niestety podczas walki z Joshem Grajczonkiem, Sönke Petersen zaliczył groźny upadek. 2czerwca 2009 roku, po uderzeniu w drewnianą bandę Sönke uskarżał się na brak czucia w nogach. Wizyta w szpitalu potwierdziła najgorsze obawy. Młody Petersen doznał złamania pierwszego kręgu lędźwiowego z przerwaniem rdzenia.

Jak wiemy, najczęściej przerwanie rdzenia oznacza kalectwo. Skazuje na wózek inwalidzki i niemożność samodzielnego poruszania. Sönke Petersen nie poddał się jednak nigdy. To dlatego już po dwóch latach, przy pomocy specjalistycznego sprzętu mógł przejść kilka metrów. Wielogodzinna rehabilitacja to męczące wyznanie. Trudno nie stracić nadziei, gdy postępy zdają się powolne. Sönke Petersen odnalazł równowagę pozwalającą pokonać każdą trudność.

Sönke Petersen walczy o powrót do zdrowia

Sönke Petersen balansuje pomiędzy radością jeżdżenia na motocyklu żużlowym a smutkiem, jaki dostał w postaci wózka inwalidzkiego. Niegdyś lawirował na granicy życia i śmierci, teraz balansuje na granicy mocy i niemocy, odnajdując siebie pomiędzy szczęściem i nieszczęściem.

Sönke Petersen stał się inspiracją dla Angeliki Nowak. Właśnie dlatego powstała książka „Balans”. Dzięki niej każdy może spróbować nauczyć się odnajdywać tytułową równowagę.

Powrót do sprawności wymaga ciężkiej, systematycznej pracy. Przychodzą jednak chwile zwątpienia. Trudno wówczas zmusić się do działania. Gdy zaczyna brakować sił psychofizycznych, trzeba odnaleźć w sobie motywację. Musimy pamiętać, że zwycięstwo to sposób myślenia. Sportowcy trenują ciało i umysł, by ciągle mierzyć się z trudnościami. Dlatego właśnie z nich warto brać przykład.

Bartosz Feifer to kolejny, niezwykły człowiek. Miłośnik biegów przełajowych i ulicznych. Człowiek, który bez trenera realizuje swe plany. Przez wiele lat, Bartosz Feifer wiódł spokojne, harmonijne życie. Niestety wszystko zmieniło się 23 czerwca 2011 roku. Tragiczny wypadek samochodowy miał na zawsze przekreślić szanse biegacza.

Szok pourazowy wymusił zmianę sposobu myślenia. Lekarze uznali, że przeżycie tak poważnego wypadku można uznać za cud. Niestety kazali również pogodzić się z koniecznością korzystania z wózka inwalidzkiego. Bartosz Feifer nawet przez moment nie chciał wątpić. Zaparł się w sobie i stanął do walki. Właśnie dlatego dziś znowu biega. Powrót do zdrowia wymagał żmudnej rehabilitacji. Trudno było zmuszać się do działania, słysząc złe rokowania. Jak więc mężczyzna odnalazł w sobie siłę? Okazuje się, że tajemnica tkwi w sentencjach i myślach wielkich tego świata. Ludzi, którzy własnym życiem dowiedli, że można pokonać każdą przeszkodę.

W przypadku kryzysu możemy skorzystać z tych motywujących refleksji. Bartosz Feifer zgromadził je w pozycji „Zwycięstwo to sposób myślenia”.