Kategorie produktów
Wydawnictwo PSYCHOSKOKWydawnictwo PsychoskokAktualnościTajny projekt rządowy o kryptonimie Koniczyna

Tajny projekt rządowy o kryptonimie Koniczyna

17 marca 2020 / Agnieszka

Jakby to było, gdybyś pewnego dnia obudziła się niczego nie pamiętając? Nie pamiętałabyś swojego nazwiska, ani jak znalazłaś się w szpitalu… Nie rozpoznałabyś nawet swojej twarzy…

 

Właśnie tego doświadczyła Alex, dwudziestojednoletnia mieszkanka Londynu, pewnego czerwcowego poranka. Od tego czasu usilnie próbuje dowiedzieć się jak najwięcej o swoim życiu sprzed wypadku, z którego jakimś cudem wyszła praktycznie bez szwanku… nie licząc amnezji, oczywiście.

Łatwo nie jest. Dziennik, który dawniej prowadziła nie daje jej żadnych odpowiedzi, a jedynie tworzy nowe pytania, z kolei dziwnie denerwująca przyjaciółka wydaje się gubić w swoich opowieściach i nie wiedzieć wszystkiego…

Projekt „Koniczyna”, to przedsięwzięcie dotyczące wyeliminowania groźnych osobników ze społeczeństwa oraz odnajdywania zaginionych ludzi. Cóż… stąd nazwa. Szuka się czterolistnej koniczyny, tak jak my szukamy…

Dziewczyna na własną rękę szuka informacji o swojej przeszłości i szybko natrafia na kłamstwa serwowane przez przyjaciółkę oraz dowiaduje się o tajemniczym Projekcie Koniczyna, w którym podobno była najważniejszym elementem, dzięki swoim nadprzyrodzonym zdolnościom…

Czy zechcesz odkryć prawdę razem z Alex? Czy pomożesz odpowiedzieć na pytania kim jest? Gdzie jest jej rodzina? Kim jest ten, któremu musi pomóc? Czy powinna wrócić do współpracy z rządem i uwierzyć, że ma nadprzyrodzone zdolności? Oraz cóż to za tajemniczy i jakże przystojny mężczyzna, którego wzrok wciąż czuje na swojej skórze?

Powieść Mileny Pastuszak to jedna z tych lekkich, a zarazem dających do myślenia pozycji o wciągającej fabule i nieoczywistych zwrotach akcji. Dzięki przystępnemu językowi czyta się ją szybko, ale poważne dylematy i pytania zostają w głowie na długo.

Przyznam że już dawno nie czytałam książki z taką lekkością ale i ciekawością! Strony same mi uciekały. Tak, uciekały to dobre określenie. Kończąc zastanawiałam się kiedy przeczytałam te 460 stron. Już nie wspominając o fakcie że, gdybym miała pod ręką kolejny tom spędziła bym z nim noc.  – recenzja Odcienie stron