Kategorie produktów
Wydawnictwo PSYCHOSKOKWydawnictwo PsychoskokAktualnościTajemnica złota Inków na zamku w Niedzicy

Tajemnica złota Inków na zamku w Niedzicy

7 września 2017 / Agata
„Każdego, kto poważy się wyciągnąć rękę po skarb dynastii Inków, spotka śmierć” Brzmi zachęcająco prawda? Poszukiwacze skarbów, naukowcy, odkrywcy również tak sądzili. Złoto Inków było skarbem pożądanym od wielu lat. Przeszukano wszystkie możliwe kryjówki, gdy okazało się, że te wspaniałości znajdują się u nas, na Polskiej Ziemi, w Małopolsce.

Historia tego niesamowitego Złota Inków sięga lat 1532. Wtedy to Atahualpa, w zamian za zabicie swojego brata obiecał największy okup, o jakim kiedykolwiek słyszano. Pizzar miał otrzymać złoto, które wypełni komnatę wielkości 5×6 metrów do wysokości 2 metrów, oraz dwa razy tyle srebra. Pizzar naturalnie przystał na tę propozycję. Indianie zaczęli zwozić najróżniejsze kosztowności. Jednak jak się okazało Atahulapa, nie był w stanie dotrzymać obietnicy. Z obiecanych 400 ton złota, udało mu się zebrać jedynie 5. Został oskarżony o podżeganie Indian do buntu i skazany na śmierć poprzez spalenie. Winowajca nie chciał się zgodzić na tę metodę egzekucji, ze względu na wierzenia, więc został uduszony. Jego ciało spoczęło na cmentarzu w Cejamarce, lecz później zostało przeniesione przez Inków do Quito.Co stało się ze skarbem? Został podzielony na trzy części i schowany w różnych zakątkach świata.

Złoto Inków w Polsce – tajemnice przeszłości


W XVIII wieku na Podolu mieszkała szlachecka rodzina Berzeviczych spokrewniona z potężnym węgierskim rodem. Ufundowała zamek w Niedzicy. Los sprawił, że Sebastian Berzeviczy znalazł się w Peru. Poznał tam Runtu, żonę, która wydała na świat Uminę. Jego córka wyszła za mąż za Andreasa Tupaca Amaru II, który pretendował na miano króla Inków. Andreas, wyczuwając klęskę Inków, wyjechał wraz z rodziną do Włoch. Po zamachu na życie Andreas Tupac Amaru, Sebastian wraz z żoną i Synkiem osiedli w zamku w Niedzicy.

Obecnie mówi się o ukryciu inkaskiego skarbu w okolicach Niedzicy lub Zielonem. Miejscu na prawym brzegu Dunajca wśród prostopadłych wapiennych skał. Za kolejne miejsce ukrycia skarbu uważa się podziemne groty połączone starymi sztolniami rud miedzi. Rozciągały się one od zamku w Niedzicy do zamku w Landeku.

21 czerwca 1797 roku, w obecności Sebastiana, jego bratanka, Wacława Benesza Berzeviczy Barona de Doridangena, oraz delegacji Prześwietnej Rady Inków, zostaje spisany akt adopcji jednorocznego syna Uminy przez Benesza Berzeviczy. Sporządzono również akt zaprzysiężenia wobec Boga i Wielkiego Viracochy, Sapa Inca. W roku 1946 w archiwum kościoła Św. Krzyża w Krakowie odnaleziono testament. Czytając, dowiadujemy się, że Wacław Benesz zobligował się do ochrony syna Uminy. Również do przekazania testamentu Antonio, opiekowania się grobem Uminy. Co ciekawe, w końcowym akapicie testamentu zawarta jest informacja o kopii dokumentu w węzełkowym piśmie kipu. Zostało ono odnalezione prawdopodobnie tuż po II wojnie światowej.

Cywilizacja Inków dysponowała swoim własnym, oryginalnym „pismem”. Pismo kipu, inaczej pismo sznurkowe, węzełkowe było formą trójwymiarowego zapisu. Stosowane było przez Indian. Nazywane było „pismem węzełkowym”, ze względu na swoją formę. Był to zbiór wykonanych z bawełny lub włosia lamy i alpaki kolorowych sznurków z supełkami.

Antonio zmarł w roku 1877. Dokumenty zostały przekazane synowi, Ernestowi. Zastrzegł sobie, że są one objęte ścisłą ochroną i tajemnicą. Każdy jego potomek mógł wiedzieć o testamencie, lecz nie mógł do nich zaglądać.
W testamencie zapisane było ostrzeżenie. Jednak niektórych poszukiwaczy nie odciągnęło ono od pomysłu odnalezienia skarbu. Faktem jest, że wszystkie archiwa w Polsce, w których można było odnaleźć informacje dotyczące okresu pobytu uciekinierów z Peru na zamku w Niedzicy, zaginęły bez śladu. Dwie osoby z Węgier poniosły śmierć w tajemniczym wypadku, ponieważ prowadziły poszukiwania na zamku. Andrzej Benesz, człowiek, któremu prawie udało się rozwiązać zagadkę i znaleźć kosztowności zginął w tragicznym wypadku. Zabrał on cenne informacje do grobu. Myśli o tak potężnym skarbie rozpalają wnętrze niejednego odważnego odkrywcy, poszukiwacza. Zarówno zawodowcy, jak i amatorzy starają się odnaleźć niezliczone kosztowności. Część z nich wyrusza na wyprawy i samodzielnie prowadzi badania. Druga grupa poszukuje informacji na stronach internetowych. Śledzi wiadomości i najnowsze odkrycia oraz czyta książki.
Jedną z takich pozycji są „Duchy Inków” autorstwa Jolanty Marii Kalety. Opowiada ona o pracach archeologicznych na terenie zamku w Niedzicy. Do ekipy archeologów dołącza rewolucjonista oraz oficer SB. Ich prace zostają zakłócone przez bezlitosne siły nadprzyrodzone.

Czy grupa poszukiwaczy dostrzeże zagrożenie w Złocie Inków zanim będzie za późno?