Kategorie produktów
Wydawnictwo PSYCHOSKOKWydawnictwo PsychoskokAktualnościNie podzieliłem się wszystkimi pomysłami… – rozmowa z Mateuszem Juszczykiem

Nie podzieliłem się wszystkimi pomysłami… – rozmowa z Mateuszem Juszczykiem

16 lipca 2016 / Agnieszka
„Awanturnicy” to wciągająca powieść przygodowa z prawdziwą historią w tle. Odniesienia do zdarzeń, które swego czasu miały miejsce oraz znacząco wpływały na ludzkie życie fantastycznie dopełniają beletrystyczną fabułę.

W wywiadzie Mateusz Juszczyk opowiada, jak narodził się pomysł na książkę. Wyjaśnia również, dlaczego warto po nią sięgnąć?

Panie Mateuszu, na chwilę obecną niewiele o Panu wiemy, dlatego warto zapytać, czy zechce Pan przybliżyć czytelnikom swą osobę? Zdradzić co porabia Pan na co dzień, jakim pasjom oprócz pisania poświecą swój czas itp.?

Każdego dnia pracuję, piszę i dużo biegam. Bieganie to moja druga pasja po pisaniu. Wtedy rodzą się najlepsze pomysły na książkę. Nie inaczej było z ,,Awanturnikami”. Poza tym, od października wybieram się na studia związane z historią. Mogę mieć wtedy mniej czasu na przyjemności, ale na pewno nie stanie się tak, że przestanę pisać. Wciąż mam za dużo pomysłów, którymi chciałbym się podzielić z czytelnikami.

Oczywiście nie można także nie zapytać początkującego pisarza, w jaki sposób rozpoczęła się ta pasja? Czy jest to realizacja marzenia jeszcze z lat młodości, potrzeba chwili nakazująca sprawdzić się w nowej przestrzeni, niezobowiązująca przygoda, a może początek długiej drogi?

Zaczynało się już od najmłodszych lat. Początkowo dużo pisałem fantasy. Były to krótkie opowiadania o smokach i rycerzach. Zafascynowany byłem wtedy książkami J.R.R. Tolkiena i C.S Lewisa do których mam ogromny szacunek. Potem, kiedy trochę więcej przysiadłem do historii, na dobre zatopiłem się w opowieściach o rozbójnikach morskich, kolonizacji Ameryki i historiach ludzi którzy są podobni do Awanturników. Dużo czytałem także o średniowieczu. Poza tym historia to ten przedmiot, z którym w szkole nie miałem problemu. A wracając do samego pisania, od kilku lat chciałem podzielić się z czytelnikami moimi pomysłami. Dopiero zacząłem spełniać swoje marzenia. Myślę, że wciąż dużo przede mną. Na ,,Awanturnikach” na pewno się nie skończy.

Pozycja „Awanturnicy”, która już cieszy czytelników, to powieść przygodowa zbudowana na świetnie dobranej podbudowie historycznej. Wybór gatunku najpewniej nie jest przypadkowy. Czy możemy zakładać, że pozycje przygodowe i historyczne to Pana ulubione gatunki literackie? A może dokonał Pan wyboru specjalnie pod kontem bohaterów, którzy w tej przestrzeni mogli w pełni „zaprezentować swe atuty”.

Tak, na dzień dzisiejszy są to dwa moje ulubione gatunki. Co nie oznacza, że innych książek też nie czytałem. Ale dla mnie priorytetem było zawsze napisanie książki przygodowo-historycznej. Wtedy ma się wrażenie, że ci fikcyjni bohaterowie, ich przeżycia, wydarzyły się naprawdę. Szczególnie, że moi bohaterowie biorą udział w prawdziwych wydarzeniach. Są ich częścią. Mówię tu choćby o kolonizacji Tobago, Bitwie pod Żółtymi wodami, albo ścięciu Karola I. Wszystko to widziane jest oczami bohaterów. Są też ci prawdziwi, którzy znaleźli miejsce w historii, jak choćby Jakub Kettler, Władysław IV, Stefan Potocki lub Olivier Cromwell. Oni także są częścią ,,Awanturników”. Rozmawiają z bohaterami. To był właśnie mój zamysł na książkę. Kiedy już wyczerpię pomysły na tą epokę, może wrócę do fantasy albo do średniowiecza.

Akcja „Awanturników” rozpoczyna się w 1647 r., w Gdańsku.  Jest to trudny okres dla Rzeczpospolitej. Czy tworząc powieść od razu wiedział Pan, w jakim momencie historii osadzić akcję, czy wybór padł po wcześniejszej analizie źródeł historycznych, dłuższym lub krótszym czasie zastanowienia?

Zawsze chciałem pisać o kolonizacji. Najlepiej gdyby był tam nasz rodak. Chciałem to łączyć z historią Europy i naszego kraju. Anglicy mieli kolonie, Francuzi też, ale zastanawiałem się właśnie na tym jak to połączyć. Chciałem by bohater awanturników Marcin Seradzki miał bezpośredni kontakt między Rzeczpospolitą, swoją ojczyzną, a krajem do którego się wybierze, by spełnić marzenia związane z podróżami po koloniach i odległych lądach. Potem znalazłem historię Jakuba Kettlera i jego kolonii, w dodatku Kurlandia i Semigalia w której był władcą, była lennem Rzeczpospolitej. Chciałem stworzyć duet. Seradzki i Kettler mieli ruszyć na podbój Nowego Świata. I dopiero ich plany zaczynają się spełniać w Awanturnikach. Do pewnego czasu. Ale o tym dowiedzą się czytelnicy.

Główny bohater powieści – Marcin Seradzki to postać wyjątkowa, której przychodzi mierzyć się z wieloma problemami. Utrata pracy, śmierć wuja, zmiana miejsca zamieszkania, konieczność nabywania nowych umiejętności, czy walka o uczucie, zdaje się jednak niczym w obliczu konieczności wsparcia Rzeczpospolitej. Czy Seradzkiego powinniśmy więc przede wszystkim postrzegać jako przykład prawdziwego patrioty? Bohatera, będącego nośnikiem ponadczasowych wartości?

Marcin to postać z marzeniami. On potrzebuje rozwinąć skrzydła. Wie co chce osiągnąć, ale nie wie jak się za to zabrać. No i ma na swoim koncie bardzo dużo przeżyć. On nie jest tą osobą która wyruszy na wojnę w pierwszej linii i będzie walczyć. On chce być zapamiętany, a dopiero potem stanie do walki o Rzeczpospolitą. Marcin chce się spełnić w swoim zawodzie Jest świetnym szkutnikiem I w tym pomaga mu właśnie Kettler. Marcin jak każdy ma swoje wady i to chciałem podkreślić. Nawet w Kurlandii, tęskniąc za swoim rodzinnym miastem, czasem jest bliski powrotu. Mimo że wtedy pozostałby z niczym. Myślę, że pod tym kontem ocenią go czytelnicy. Dla mnie Marcin będzie tym typem awanturnika, którego szanuję. Wierny swoim ideałom. Pragnie ustatkować się w życiu, ale także przeżywać przygody i być wierny jednej kobiecie.

Pozostając przy patriotyzmie, który jest mocno zarysowany w powieści należy zapytać, czy „Awanturnicy” prócz dużej dawki przygód zapewniających masę niezapomnianych wrażeń mają na celu zwracać uwagę na umiłowanie, szacunek i oddanie własnej ojczyźnie? Innymi słowy: propagować prawdziwy patriotyzm.

Mamy piękną historię. Bogatą. Dlatego chciałem opisać te czasy, w których nasi przodkowie, musieli wziąć do ręki broń i stanąć do walki o przyszłe pokolenia. W ,,Awanturnikach” pokazałem ludzi, którzy różnie podchodzą do tego typu wydarzeń. To była wielka odpowiedzialność, wielu musiało maszerować na wojnie, zostawiając swoje rodziny. W książce mamy kilku awanturników. Jeśli jednak na myśli mamy Marcina, to on kocha swój kraj. I dlatego wraca, po tym jak jego marzenia się spełniły. Ma pewność, że ktoś o nim wspomni w historii.

Na temat „Awanturników” można rozmawiać bez końca wymieniając kolejne atuty pozycji, a w jaki sposób Pan chciałby zachęcić czytelników do lektury?

Na pewno jest to książka dla tych, którzy uwielbiają książki przygodowe z prawdziwą historią w tle. Na lekcjach historii raczej nie znajdziemy opisów o koloniach Kettlera, więc dedykuję książkę wszystkim tym, którzy chcą choć trochę zanurzyć się w tym temacie. Poza tym mamy na jednej stronie husarię, na drugiej karaibskich piratów. To jest to połączenie do którego dążyłem. Jeśli państwo chcą poznać losy Gdańskiego Szkutnika, Angielskiego pirata i Kurlandzkiego Dygnitarza to zapraszam do lektury.

Czytelnicy mają przyjemność poznawać „Awanturników’, pojawiają się pierwsze pozytywne opinie, stąd warto zapytać czy możemy liczyć, że z czasem pojawią się kolejne książki?

Tak, teraz jestem w trakcie pisania drugiej części. Chciałbym jej nadać tytuł ,,Pieśni o Awanturnikach”. Będzie to bezpośrednia kontynuacja. Na pewno będzie dłuższa od pierwszej.

Kończąc należy podziękować za udzielone odpowiedzi oraz zapytać czego życzyć na przyszłość?

Czego by tu życzyć. Myślę że szybkiego skończenia drugiej części i czasu. Ciągle mi brakuje czasu na pisanie ostatnio.

Awanturnicy

Zainteresowanych odsyłamy do lektury książki Mateusza Juszczyka