Kategorie produktów
Wydawnictwo PSYCHOSKOKWydawnictwo PsychoskokAktualnościMiłość do trzech zuckerbrinów – recenzja książki

Miłość do trzech zuckerbrinów – recenzja książki

4 listopada 2019 / Agnieszka
Powieść Любовь к трем цукербринам Wiktora Pielewina, jednego z najbardziej rozpoznawalnych współczesnych pisarzy rosyjskich, jesienią 2014 r. opublikowało moskiewskie wydawnictwo EKSMO (znane z publikacji wielu topowych autorów, do których zalicza się też m.in. lubiana w Polsce Aleksandra Marinina). W niedługim czasie powieść znalazła się w pierwszej trójce najbardziej poczytnych książek w internetowych rankingach bestsellerów.

Polski przekład powieści, któremu nadano analogiczny tytuł Miłość do trzech zuckerbrinów (ze względu na jego aluzyjność nie mogło być inaczej), na polskim rynku ukazał się w 2017 r. nakładem wydawnictwa Psychoskok. Recenzje prasy oraz wydawnictw, a nierzadko i opinie odbiorców powieści (zarówno czytelników wersji oryginalnej, jak i jej przekładu) skupiają się na pewnych słowach-kluczach do egzystencji współczesnego człowieka, a mianowicie: rzeczywistość, wirtualność, Internet, Facebook, Google, konsumpcjonizm, cielesność, etc. Krytycy literaccy klasyfikują utwór jako przykład tzw. literackiego cyberpanku. Co ciekawe, pisarz w życiu prywatnym, jak podaje rosyjski wydawca, zdecydowanie odcina się od zdobyczy XX wieku w postaci sieci społecznościowych i komunikatorów internetowych[1], a jednak w powieści świat cyfrowy stał się przedmiotem pisarskiej refleksji.

 

W utworze przenikają się wymiary, fakty i mity, perspektywy czasowe, obok wymyślonych postaci pojawiają się w pełni realni zwykli ludzie. Co prawda, autor / narrator we wstępie zaznacza (chyba nieco przewrotnie), że powieść nie wiąże się w żaden sposób z aktualną rzeczywistością (s. 8; podobnie dalej, s. 58), jednakże z uwagi na bogatą siatkę aluzji tego związku w utworze raczej nie sposób nie dostrzec. Rosyjski wydawca określa dzieła Pielewina ogólnym mianem „literackiego koktajlu”, w którym jest miejsce na ironię i filozoficzny traktat,  miesza się w nim antyczna mitologia i system wartości człowieka naszych czasów (tamże). Opinie krytyków literackich (oraz czytelników) jak zawsze są zróżnicowane, dlatego warto wejść w ten mitologiczno-wirtualno-realny świat Pielewina i wyrobić własną opinię.

 

Kiklop – sprawujący pieczę nad wydarzeniami w świecie ludzi i śledzący ich umysły (swego czasu otrzymał tajemnicze Pudło nr 1, od którego wszystko się zaczęło), Kiesza – trollujący pracownik redakcji „Kontra”, Pradawny Dzik (Stwórca), kochający swe dzieło – doskonałe Ptaki, które przejmują nad nim kontrolę, Świta – „szacowna instytucja, tajny zakon”, Little Sister, Marylyn, anioł Spero, pies Agenda, hipopyton Batu, hipopotam Hugo … . To tylko niektóre z intrygujących postaci z kart powieści.

 

Lektura jest bez wątpienia wciągająca, także dla wymagającego czytelnika, którego nie satysfakcjonuje bezrefleksyjne czytanie. Zapoznanie z powieścią Miłość do trzech zuckerbrinów wymaga pewnej koncentracji, w książce nie ma bowiem zbędnego akapitu czy choćby wersu. Jest to jednakże ten rodzaj książki, którą można czytać wiele razy, powracać do niej parokrotnie, smakować zwerbalizowane myśli albo po prostu dobrze się słowem, ironią i wyobraźnią Pielewina bawić. Nietuzinkowe książki, zauważmy, często są zapamiętywane dzięki wybranym z nich cytatom, utrwalanym potem poprzez wielokrotne powtórzenia jako złote myśli. Wydaje się, że tak stało się już z tym utworem Wiktora Pielewina (analogicznie do poprzednich dzieł; cytat z utworu znalazł się też na okładce wydania w języku polskim). Oto jeden z nich: „Kiklop daje radę – jeśli zauważysz dookoła siebie świat, który wcale się tobie nie podoba, przypomnij sobie, co uczyniłeś, by do niego trafić. Być może, (…), po prostu zbyt często oglądasz wypożyczane taśmy lub telewizję. Wtedy ze wszystkich swych przyzwyczajeń wystarczy zmienić tylko to jedno” (s. 282). Każdy czytelnik na pewno znajdzie w powieści cytat dla siebie.

 

Tekst nasycony jest aluzjami, mniej lub bardziej wyraźnymi odwołaniami do innych dzieł (por. tytuł baśni i opery Miłość do trzech pomarańczy), osób (por. nazwisko Zuckerberg, Brin, symboliczne jest też pierwotne imię bohatera Kieszy – Che), miejsc (por. biblijny raj Eden), zdarzeń, przedmiotów … . W efekcie powieść staje się swoistym hipertekstem, a wszelkie odwołania, implikacje funkcjonują w nim jako jego specyficzne hiperłącza, dzięki którym przechodzi się dalej i dalej (niektóre z aluzji, ocenione przez tłumacza jako trudniejsze do wychwycenia i rozpoznania przez czytelnika polskiego, w tłumaczeniu powieści są czytelnikowi wyjaśniane).

Nie bez znaczenia dla odbioru danego tekstu w polskiej wersji językowej jest doskonały poziom tłumaczenia. Odbiór i ocena walorów przekładu (a zarazem oryginału), który jest tekstem językowo i kulturowo wtórnym, w dużej mierze zależy przecież od tłumacza. Na koniec krótko o odkrywaniu ukrytego w powieści. Tłumacz wprowadza przypisy wprost do tekstu, wyposażając czytelnika w dodatkową wiedzę „tu i teraz” (co jest praktyką stosowaną częściej w tłumaczeniu prasowym), nie korzysta z przypisu dolnego (co jest bardziej typowe dla literatury pięknej). Czytelnik nie ma jednak żadnej wątpliwości, które słowo należy do Wiktora Pielewina, a co wychodzi od tłumacza (a jest nim znany z wysokiego warsztatu Aleksander Janowski). Książkę gorąco polecam.

 

autor recenzji dr Ewa Białek, UMCS

październik 2019 r.

[1] https://eksmo.ru/authors/pelevin-viktor-olegovich-ID11753/.