Kategorie produktów
Wydawnictwo PSYCHOSKOKWydawnictwo PsychoskokAktualnościKażdy szuka swojego końca świata

Każdy szuka swojego końca świata

6 kwietnia 2021 / Agnieszka

Turek koło Konina, Ostrołęka, Nowy Jork,  to trasa, jaką przemierzyła Dorota De Cruz nim znalazła się „Gdzieś na końcu świata”. Oczywiście nie w sensie dosłownym, bo znalezienie się w tym bliżej nieokreślonym miejscu jest możliwe tylko dzięki fantazji.

 

Może dlatego debiutancka powieść autorki, zawiera wątek fantasy. Pisarka wielokrotnie z tęsknotą powraca myślami do młodzieńczych lat spędzonych nad Narwią. Możliwe, że nie tylko ze względów rodzinnych.

Czytaj dalej

Po wielu latach spędzonych w Ameryce, urodzona w Turku koło Konina Dorota De Cruz w 2021 roku mentalnie powróciła w rodzinne strony, by wydać swoją debiutancką powieść w konińskim Wydawnictwie Psychoskok. Czyżby było to jej pisane?

 

O powrocie na stałe do Polski autorka na razie nie myśli, ale najwyraźniej sentyment do czasów przeszłych, doprowadził ją do „domu”. To właśnie w Polsce czytelnicy będą mogli zagłębiać się w lekturę jej książki.

 

Polska szkoła zaszczepia zamiłowanie do pisania

Tak przynajmniej było w przypadku pisarki, która jeszcze w czasach szkolnych spędzonych w ukochanej Ostrołęce odczuła moc płynącą ze słowa,  pojawiły się też dokonania sportowe, a  po wyjeździe do USA temat literatury na wiele lat się wyciszył.

 

Nowe życie budowane na śladach przeszłości

To nie przypadek sprawił, że przed laty Dorota Tyszka wyemigrowała właśnie do Ameryki. Zadecydował o tym świadomy wybór. Ten kierunek zdawał się bowiem najbardziej dogodny i obiecujący. Wszystko dlatego, że babcia pisarki mieszkała w Stanach Zjednoczonych  jeszcze przed drugą wojną światową. Ułatwione było więc osiedlenie się i rozpoczęcie pracy w tym właśnie miejscu. Gdy pojawił się mąż, a następnie dzieci i wnuki coraz trudniej było wracać do ojczyzny. Trzeba mieć nadzieję, że kiedyś jeszcze się uda, skoro w sercu autorki tak głęboko utkwiły reminiscencje z dziecięcych lat.

 

Miłość do pisania uhonorowana wydaniem powieści

Dorota De Cruz zawsze pamiętała, o swoim zamiłowaniu do pisania, twórczość artystyczna skierowała ją do wyrażania miłości, jaką darzy życie. To dlatego w wolnych chwilach dla relaksu i oderwania od rzeczywistości pisywała wiersze lub krótkie opowiadania. Był to swego rodzaju trening, przygotowujący do spisania większego dzieła. Autorka nigdy nie ukrywała jednak, że było to dla niej skomplikowane zadanie, tym bardziej że po ukończeniu pierwszych rozdziałów, ze względu na problemy osobiste musiała odwlec ukończenie książki.

 

 Każdy z nas szuka swojego końca świata

Tak uważa autorka, dlatego to stwierdzenie wykorzystała nadając tytuł swojej debiutanckiej powieści. Długo zastanawiała się ona nad dobraniem właściwej nazwy, ale ostatecznie uznała, że wzmianka o końcu świata będzie bardzo trafiona.

 

Gdzieś na końcu świata każdy znajdzie miejsce dla siebie

„Gdzieś na końcu świata” to oryginalny melodramat z wątkiem fantastycznym. Na tego rodzaju lektury nieczęsto można trafić. Fabuła emocjonuje już od pierwszej strony. Losy bohaterki są bowiem zawiłe, a do tego naznaczone cierpieniem emocjonalnym. Nie przewidziała ona przecież, że wychodząc przedwcześnie za mąż, zamiast szczęścia otrzyma rozpacz. Monika spróbuje uciec przed przemocą domową. W ten sposób trafi do wybranego przez siebie miejsca, w którym tajemnicza La Concha, kobieta muszla zadba, by jej życiowa droga zaczęła wyglądać zupełnie inaczej. Na pewno czekają ją pozytywne zaskoczenia, bo nareszcie spotka człowieka, który obłaskawi jej serce. To niezwykłe, ale owego mężczyznę napotka w przelocie na nowojorskim lotnisku. Ona właśnie będzie wracała z Kadyksu, a on właśnie tam się kierował. Miłość, która jest w stanie pokonać granice końca świata i czasu, zakwitnie z niebywałą siłą. By przekonać się, jak wielką, należy sięgnąć po tą polubioną przez.

Czytaj dalej

Wielu odbiorców stwierdziło, że jest to powieś dedykowana kobietom lub ekscytująca historia niezwykłej miłości. W jednym z wywiadów Dorota De Cruz dokładnie opowiedziała, jak czytelnicy powinni traktować jej publikacje:

 

„Jest to melodramat inspirowany losem własnym i napotkanych na mojej drodze osób, które odbiły ślad w mojej pamięci. Najbardziej realną postacią jest oczywiście główna bohaterka Monika. Stworzyłam ją ze splotu osobistych wydarzeń, dodatkowo wkomponowałam w nią przeżycia kilku innych kobiet, które miałam przyjemność poznać. Natomiast wspomnienia Moniki z dzieciństwa są jak najbardziej autentyczne i prawie w całości miały miejsce nie gdzie indziej jak w mojej kochanej Ostrołęce. W książce zawarłam również silny akcent metafizyczny i zarazem zagadkowy. Zamiarem moim było poruszenie wyobraźni czytelnika. Nie chciałam, żeby wszystko było tak bardzo oczywiste i realne. Moim zdaniem kolor biały i czarny ma dużo więcej odcieni tak jak i nasze życie. Natomiast główny bohater Marco jest kompletnie postacią z moich fantazji”.

 

Po prezentacji autorki i jej książki, nikogo nie powinno już dziwić, dlaczego tak wiele osób mówi, że lubi i poleca polskich autorów ⬇⬇⬇ http://www.psychoskok.pl/aktualnosci/lubie-i-polecam-polskich-autorow/